Maja Staśko trzyma zawiniątko i się śmieje. Po miesiącach relacjonowania ciąży, po latach prób, które kończyły się fiaskiem - w końcu.

Maja Staśko trzyma zawiniątko i się śmieje. Po miesiącach relacjonowania ciąży, po latach prób, które kończyły się fiaskiem - w końcu.

Pierwsze zdjęcia ze szpitala i 20 tysięcy serc w godzinę

W czwartek 2 lipca rano aktywistka i publicystka opublikowała na Instagramie kilka zdjęć prosto z oddziału. Na każdym - rozczulona, z maleńkim zawiniątkiem przy piersi. Post zebrał niemal 20 tysięcy serduszek i ponad tysiąc komentarzy w niecałą godzinę.

"Przyfrunęło do nas największe szczęście i spełnienie marzeń. Mama, tata i cała rodzina kocha cię najbardziej na świecie!" - napisała krótko pod zdjęciami.

Gratulacje posypały się natychmiast. Anna-Maria Sieklucka napisała: "Gratulacje! Droga!". Marcelina Zawadzka dorzuciła: "Ooo, gratulacje z całego serca". Karolina Korwin-Piotrowska skwitowała jednym słowem: "Zdrowia". Ada Fijał też nie mogła się powstrzymać.

Pszczółka - skąd ta nazwa?

Na jednym ze zdjęć w tle widać balon w kształcie pszczoły. To nie przypadek - Staśko od miesięcy mówiła o swoim dziecku właśnie tak, a obserwatorzy podchwycili to w komentarzach błyskawicznie.

"Urodziła się nasza pszczółka!", "Witaj na świecie, Pszczółko", "Najbardziej wyczekiwana pszczółka roku!" - pisały internautki, które śledziły każdy etap tej ciąży.

Staśko nie ukrywała, że droga do macierzyństwa była dla niej wyjątkowo trudna. Choroba przez lata uniemożliwiała jej zajście w ciążę. Kiedy kilka miesięcy temu ogłosiła, że w końcu się udało, internet eksplodował - i od tamtej pory relacjonowała każdy tydzień ciąży bez owijania w bawełnę.

Teraz pszczółka już przyleciała. Co na to fani? Piszcie w komentarzach!