Magda Gessler śniadanie je o dwunastej. Sama to przyznaje - i nie ma zamiaru przepraszać.

Restauratorka, której pół Polski boi się w kuchni, ma zaskakująco spokojny poranek. Żadnego alarmu o świcie, żadnego jajka na twardo w pośpiechu. Gessler wstaje i... czeka.

"Zawsze jem śniadanie, tylko śniadanie to jest u mnie lunch o godzinie 12" - przyznała w rozmowie z "Faktem".

Co je Gessler, gdy reszta Polski już dawno skończyła obiad

Na stole pojawia się zestaw, który brzmi jak karta dań w dobrej restauracji, a nie poranny posiłek. Dojrzałe pomidory, oliwa z oliwek, grzanki z wiejskiego białego chleba. Do tego biały ser, kwaśna śmietana - ale "taka prawdziwa, 36 proc." - ogórki kiszone obrane ze skórki, świeże ogórki gruntowe, kawa i sok z grejpfruta lub pomarańczy.

Szczegół ze skórką przy ogórkach to typowa Gessler. Inni by nie wspominali. Ona wspomina.

Do picia dochodzi jeszcze gorąca woda z octem jabłkowym, a potem gorąca woda z cytryną i miodem. Brzmi jak rytuał kogoś, kto traktuje jedzenie poważnie przez całą dobę - nie tylko przy kamerach TVN.

Słodki finał: naleśnik z figami

I kiedy myślisz, że lista się skończyła, Gessler dodaje: "Czasami naleśnik z konfiturą z zielonych fig".

Nie dżem truskawkowy ze słoika. Konfitura z zielonych fig. Oczywiście.

To śniadanie wygląda na prostą, domową kuchnię - ale w wykonaniu Gessler każdy składnik jest dobrany z chirurgiczną precyzją. Dojrzałość pomidora, procent tłuszczu w śmietanie, obieranie ogórka. Szczegóły, które dla większości z nas nie istnieją o dwunastej w południe, bo właśnie kończymy drugie danie.

Czy to przepis na długowieczność, czy po prostu styl życia kogoś, kto może jeść o której chce? Piszcie w komentarzach - o której wy siadacie do śniadania.