Lilla z Sosnowca wróciła do domu jako Królowa Turnusu - i zaczęła pisać nowy rozdział. Po latach, w których panowie widzieli w niej tylko kumpla, koleżankę do rozmów, postanowiła pokazać sobie i światu, że to nie wszystko.

Kumpla zamienia w piękność

W finałowym balu 'Sanatorium miłości' 8 Łukasz Nowicki ogłosił Lillę Królową Turnusu. Dla uczestniczki to było zaskoczenie - ale przede wszystkim okazja do refleksji. Przez cały pobyt w programie nie kryła bólu, który czuła, słysząc od mężczyzn słowa w stylu "jesteś taką fajną koleżanką". Ci sami panowie przychodzili do niej przyszyć guziczek, pożalić się na życie, poprosić o radę - ale na randkę? To ona musiała zapraszać.

"Panowie od samego początku uważali mnie za kumpla, do którego można przyjść się zwierzyć. Jak każda kobieta potrzebowałabym, żeby ktoś mnie zauważył" - mówiła rozgoryczona w jednym z odcinków. Tytuł Królowej Turnusu zmienił jednak jej perspektywę. "Bardzo rzadko ludzie mnie doceniają, dlatego taka sytuacja jest bardzo dużym zaskoczeniem dla mnie" - przyznawała z niedowierzaniem.

Uwierzyła w siebie - i się przemieniła

Wygrana przerwała przekonanie Lilli o sobie samej. Postanowiła się zmienić - nie dla mężczyzn, ale dla siebie. Kiedy zamieściła nowe zdjęcie w mediach społecznościowych, nawet jej fani nie mogli jej poznać. Metamorfoza była tak drastyczna, że komentarze posypały się jak z rękawa.

"Lilla! Nie poznałam Cię pięknotko, pozdrawiam serdecznie" - napisała Anna Berlińska, która również była uczestniczką ósmej edycji. "Pięknie wyglądasz, nie poznałam w pierwszej chwili"; "Ale piękny makijaż!"; "Jak pięknie Pani wygląda!" - wtórowali pozostali internauci.

To nie była zwykła stylizacja czy nowy makijaż. To był moment, w którym kobieta, którą panowie widzieli jako "kumpla", pokazała im - i sobie - kim naprawdę jest. Czy teraz będzie inaczej? Fani liczą, że tak.