Obiecał, że pójdzie. I poszedł. Robert Lewandowski zjawił się 8 czerwca na Saskiej Kępie w Warszawie, żeby przy kebabowym stoliku dotrzymać słowa danego influencerom.

Kilka tygodni temu, podczas głośnego streamu Łatwoganga, Mikołaj "Bagi" Bagiński zaproponował Robertowi Lewandowskiemu wspólny wypad na kebab. Piłkarz się zgodził - i nikt chyba nie liczył, że ta obietnica zostanie faktycznie spełniona.

A jednak.

Kebab na Saskiej Kępie i wyznania przy stole

Lewandowski, Bagi i Łatwogang spotkali się 8 czerwca w popularnym lokalu na Saskiej Kępie w Warszawie. Całość trafiła na YouTube - i jest dokładnie tak absurdalnie sympatyczna, jak brzmi.

Bagi zaczął filmik od przypomnienia kontekstu: "Ostatnio jak byłem na streamie u Piotrka i łączyliśmy się z Robertem, umówiliśmy się, że wspólnie pójdziemy na kebaba" - powiedział. Łatwogang potwierdził: "Jest również z nami Robert".

Przy zamawianiu Bagi zapytał piłkarza wprost: "A ty Robert w Barcelonie jesz kebaba czasem?" Lewandowski nie zawahał się ani chwili: "Nie, tylko w Polsce".

Rozmowa zeszła potem na pizzę. Lewy przyznał, że jego ulubiona to pepperoni, a hawajskiej nie jadł podobno od piętnastu, może dwudziestu lat. Zapytany o ketchup do pizzy - przyznał się bez bicia. Łatwogang poszedł krok dalej i wyznał, że on do pizzy dodaje majonez - co rozbawiło pozostałych do łez.

Turcja? Piłkarz się nie przyznał

Najciekawszy moment nastąpił, gdy Bagi zaproponował żartem: "Nie uważasz Robert, że to by było [coś], gdybyś przy jedzeniu kebaba ogłosił, w jakim klubie będziesz teraz grał?"

Lewandowski przyznał mu rację - i dodał szczerze: "To by było świetne, gdybym wiedział".

W komentarzach pod filmem fani od razu zaczęli spekulować, że skoro kebab, to może Turcja? Piłkarz nie zdradził żadnych konkretów, więc domysły pozostają domysłami.

Panowie zrobili sobie zdjęcie z właścicielem lokalu i rozeszli się w swoją stronę. Lewandowski dotrzymał słowa - i przy okazji udowodnił, że kebab to jedyna rzecz, której nie da się znaleźć w Barcelonie.