Chicago, środa w nocy polskiego czasu - Robert Lewandowski wybiegł na murawę w czerwonej koszulce Chicago Fire. Przeciwnik? Inter Miami, czyli klub Messiego. Wynik? 2:3 i sporo pytań bez odpowiedzi.
Chicago, środa w nocy polskiego czasu - Robert Lewandowski wybiegł na murawę w czerwonej koszulce Chicago Fire. Przeciwnik? Inter Miami, czyli klub Messiego. Wynik? 2:3 i sporo pytań bez odpowiedzi.
63 minuty, zero goli i porażka
Lewandowski spędził na boisku 63 minuty w pierwszym składzie Strażaków. Był aktywny, pokazał kilka niezłych zagrań - ale gola nie strzelił, a drużyna przegrała. Niezbyt bajkowe otwarcie nowego rozdziału.
Komentatorzy nie oszczędzali polskiego napastnika. Główny zarzut? Sposób poruszania się przy dośrodkowaniach - Lewandowski miał zbyt często znajdować się za plecami obrońców, zamiast nabiegać na piłkę. Jeden ze sprawozdawców stwierdził wprost, że gdyby przez całą karierę grał w ten sposób, nie zdobyłby tylu bramek co przez lata w Bundeslidze i La Liga. Mocne słowa.
20 milionów dolarów i wizyta u Kevina
Kontrakt z Chicago Fire to według doniesień 20 milionów dolarów podstawowej pensji rocznie - plus bonusy od sprzedaży koszulek. Lewandowski ma być tym samym drugim najlepiej zarabiającym zawodnikiem MLS, tuż za Messim. Numer na koszulce? Oczywiście 9.
Sebastian Staszewski, dziennikarz i autor nieautoryzowanej biografii "Lewandowski. Prawdziwy", zdradził w rozmowie z WP SportowychFaktami, co klub planuje dla nowego gwiazdora poza boiskiem. "Robert rzucający piłkę na meczu baseballa? To się wydarzy. Robert w pierwszym rzędzie na meczu Chicago Bulls też się wydarzy" - powiedział Staszewski. I dodał coś, co rozbawi każdego Polaka: Lewandowski ma podobno odwiedzić dom z "Kevina samego w domu". Klub ma mu to umożliwić, bo sam tego chciał.
Przez lata Lewandowski mieszkał głównie w Katalonii - od 2022 roku grał w FC Barcelonie, jednocześnie prowadząc reprezentację Polski jako kapitan. Chicago to jego pierwsza przygoda z MLS i z amerykańskim futbolem w ogóle. Klub uchodzi za najbardziej "polski" w całej lidze, co przy transferze Lewandowskiego było podobno nieprzypadkowe.
Jeden nieudany mecz to za mało, żeby cokolwiek przekreślać - Lewandowski debiutował przecież w każdym nowym klubie i za każdym razem wyciszał krytyków. Ale kibice mieli prawo liczyć na więcej niż 63 minuty bez gola i porażkę z rywalem Messiego. Jak sądzicie - za wcześnie na oceny, czy już widać, że MLS to nie La Liga?
Zobacz na Instagramie
Zobacz na Instagramie









