Gregg Berhalter nie czekał na oficjalną prezentację. Gdy Robert Lewandowski pojawił się w Chicago, trener rzucił się do niego z otwartymi ramionami - dosłownie.
Gregg Berhalter nie czekał na oficjalną prezentację. Gdy Robert Lewandowski pojawił się w Chicago, trener rzucił się do niego z otwartymi ramionami - dosłownie.
Uścisk, który obiegł internet
Pierwsze spotkanie Lewandowskiego z szkoleniowcem Chicago Fire trwało dłuższą chwilę i było wszystkim - tylko nie chłodnym, biznesowym uściskiem dłoni. Berhalter i Lewandowski przywitali się szerokimi uśmiechami, serdecznie się wyściskali i przez chwilę rozmawiali, zupełnie nie kryjąc, że obaj są z siebie zadowoleni. Kibice, którzy śledzili relację na oficjalnym Instagramie Chicago Fire, od razu to wychwycili - komentarze posypały się lawinowo.
Na profilu klubu pojawiły się też pierwsze zdjęcia Polaka w nowych barwach - zrobione tuż przed zameldowaniem w hotelu. Klub powitał go hasłem "Witamy w Chicago, Robert" i wrzucił kadry, które w ciągu kilku godzin zebrały tysiące reakcji.
Co czeka Lewandowskiego w Chicago?
Harmonogram Lewandowskiego od pierwszych godzin w mieście jest napięty. We wtorek czeka go oficjalna sesja zdjęciowa, spotkanie z władzami klubu i pierwszy trening z nowymi kolegami. Wieczorem zaplanowano prezentację przed kibicami - start o 20:30 czasu polskiego.
Do Chicago trafił zawodnik z CV, którego większość piłkarzy MLS może tylko pomarzyć - trofea z Borussią Dortmund, Bayernem Monachium i FC Barceloną, rekordy strzeleckie, lata w ścisłej czołówce światowej piłki. Dla Chicago Fire to transfer na miarę epoki. Dla Lewandowskiego - zupełnie nowy rozdział, daleko od Champions League i wielkich europejskich derbów.
Czy Berhalter wyciśnie z niemal 38-letniego napastnika to, czego MLS jeszcze nie widziała? Sądząc po tym pierwszym uścisku - obaj bardzo chcą, żeby tak było.








