Bad Bunny, brak lotu do Chicago i lawina hejtu - Anna Lewandowska milczała kilka dni, a potem wrzuciła na InstaStory jedno zdanie, które zamknęło temat lepiej niż niejeden wywiad.

Najpierw był gorzki wpis o przeprowadzce do Chicago. Potem Lewandowska nie pojawiła się na prezentacji Roberta w Chicago Fire. A zamiast tego - tańczyła na koncercie Bad Bunny'ego w Warszawie i ewidentnie świetnie się bawiła. Internet nie wybaczył.

Hejterzy ruszyli pełną parą. Zarzucano jej brak wsparcia dla męża, egoizm, a nawet - klasyk - że "wszystko mu zawdzięcza". Jakby kobieta z własnym biznesem, własnym studiem i własnym życiem nie miała prawa do własnych decyzji. Robert Lewandowski szybko stanął po jej stronie - publicznie napisał, że "największa fanka kibicuje mu z każdego miejsca na ziemi".

Lewandowska odpowiada - z klasą i bez tłumaczenia się

Anna Lewandowska przez kilka dni nie reagowała na burzę. Gdy w końcu zabrała głos na InstaStory, zrobiła to po swojemu - bez przeprosin, bez dramatu. Zwróciła się bezpośrednio do tych, którzy tak bardzo przejęli się jej życiem prywatnym.

"Dla wszystkich mocno zaangażowanych w moje życie... Dziękuję, że tak bardzo dbacie o moje sprawy prywatne. A mówiąc o faktach: mam intensywny czas" - napisała na InstaStory.

I od razu przeszła do konkretów. Ujawniła, że jest w trakcie szkolenia biznesowego ze swoim zespołem, ma przed sobą kolejne duże projekty i przygotowania do zawodów Hyrox. Dodała też jedno zdanie, które brzmi jak zapowiedź rychłej przeprowadzki: "Domykam sprawy w Barcelonie, żeby frunąć dalej".

Co to znaczy dla przeprowadzki do Chicago?

Lewandowska przebywa jeszcze w Barcelonie - podobno nie przeprowadzi się do USA od razu razem z Robertem. Według nieoficjalnych informacji w grę wchodzą kwestie związane ze szkołą córek. Ale sądząc po tonie jej wpisu, kwestia dołączenia do męża wydaje się być tylko kwestią czasu.

To, co zrobiła Ania, to podręcznikowe wyjście z dramy: ani słowa obrony, ani słowa ataku. Samo "dziękuję" dla hejterów i powrót do własnych spraw. Trudno powiedzieć, czy bardziej imponuje tu dystans czy PR-owy refleks.

Co myślicie - dobrze rozegrała tę sytuację? Dajcie znać w komentarzach.

Anna Lewandowska
© Instagram
Anna Lewandowska
© Instagram
Anna Lewandowska
© Instagram
Anna Lewandowska
© Instagram
Anna Lewandowska
© Instagram