Dawid Kwiatkowski siedzi przy stole z markerem w dłoni i nie ma zamiaru wstać. Jego nowy album 'Południe' na winylu - pierwszy w karierze - robi takie wrażenie, że dwa warianty już sold out. Wokalista obiecał podpisać każdy egzemplarz osobiście, a teraz odkrywa, że to będzie maratoniści pracą na kilka dni.
Kwiatkowski nie spodziewał się takiego szaleństwa
Dawid obiecał swoim fanom coś wyjątkowego. Kiedy zapowiadał nowy album 'Południe' ponad miesiąc temu na Instagramie, pisał że będzie to jego dziewiąty krążek i zupełnie inny niż wszystkie poprzednie. Ale co najważniejsze - pierwszy raz w karierze wydaje płytę na winylu. I obiecał coś niemal niemożliwe: "Podpiszę każdy egzemplarz, choćby miał siedzieć dni i noce z markerem w dłoni".
Te słowa okazały się prorocze. W weekend opublikował nagranie, na którym widać stos okładek na stole, kilka kartonów markerów i zmęczonego, ale uśmiechniętego Kwiatkowskiego. "Kilka dni. Kilka kartonów markerów. Kilka tysięcy płyt, a końca nie widać" - przyznał szczerze na Instagramie. Mimo zmęczenia nie ukrywał radości - ani na chwilę z jego twarzy nie znikał uśmiech.
Dwa warianty już sprzedane, a to dopiero początek
Sukces przekroczył wszelkie oczekiwania. Dwa warianty winyla były dostępne i oba - sold out. Kwiatkowski nie kryje zadowolenia: "Dwa winyle sold out! A mój nadgarstek? Nadal gotowy na kolejne tysiące podpisów, więc proszę się o niego nie martwić!"
Ale to nie wszystko. Wokalista przygotował dla fanów niespodzianki - w niektórych egzemplarzach znajdą się polaroidy robione podczas podpisywania płyty oraz wejściówki na meet and greet z wybranego koncertu z jego zbliżającej się trasy. Pozostał jeszcze jeden wariant winyla i trzy edycje na CD.
Kwiatkowski podsumował całą sytuację słowami pełnymi wzruszenia: "Chyba nigdy nie działo się takie szaleństwo. Cieszę się, że to wszystko przestaje być już moje, a staje się nasze". Dla fana to nie tylko płyta - to pamiątka z osobistym podpisem artysty.
Album 'Południe' to jego najbardziej ukierunkowany projekt
Sam album to dla Kwiatkowskiego przełom. W wrześniu opowiadał, że w studiu padały pytania typu: "jesteśmy pewni tego kierunku?", "to może być za dużo", "kurczę, aż tak idziemy w tę stronę?". A on za każdym razem chciał iść jeszcze dalej - sprawdzić, co się stanie, jak przestaną się bać akordeonu czy brazylijskiej samby.
"Wiem, po co go zrobiłem, wiem, dlaczego brzmi właśnie tak i wiem, że pięknie zabrzmi to na żywo" - mówił wtedy. To właśnie ta pewność siebie przyciąga fanów. Nie jest to album dla wszystkich, ale dla tych, którzy go kochają - to ich album.
Co na to reszta fandom Kwiatkowskiego? Czy pobicie rekordu sprzedaży winyli to początek czegoś większego?




