Pani Miecia sprzedaje rybę od ponad czterdziestu lat. Nie spodziewała się, że któregoś ranka zapuka do niej znana twarz z polskiej sceny muzycznej.
Dawid Kwiatkowski zagrał w miniony weekend w Łebie. Tuż przed wyjazdem do domu zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał - podjechał do lokalnej wędzarni, żeby osobiście podziękować właścicielce.
Skąd w ogóle wiedział, gdzie jechać? Jego znajomi wybrali się przed koncertem na rybę do Pani Mieci - jednej z najbardziej znanych sprzedawczyń w okolicy. Ryb już nie było, za to trafili na jej nieoficjalną rekomendację. "Idźcie dziś na koncert Dawida Kwiatkowskiego" - przekazała klientom zamiast kolacji.
Wokalista odwiedził kobietę i wrócił wzruszony
Kwiatkowski dowiedział się o tej historii i nie mógł po prostu wsiąść w samochód i odjechać. Podjechał do wędzarni, żeby podziękować osobiście. "Nie znamy się, ale Panią Miecie w Łebie zna każdy - z racji najsmaczniejszej ryby w mieście. Dziś przed podróżą podjechałem podziękować za promocję mojego koncertu. Wróciłem z wędzoną rybą (x4), merchem Pani Mieci i uśmiechem, którego długo nie zapomnę" - napisał potem w mediach społecznościowych.
To nie był zwykły wpis z trasy. Kwiatkowski przyznał, że spotkanie z kobietą przypomniało mu, po co w ogóle wychodzi na scenę.
"Tylko o ludzi. Tak do końca"
Wokalista napisał wprost, że wielu artystów gubi się w blasku sceny i zapomina o tym, co napędza każdą karierę od początku - o ludziach siedzących na widowni. Pani Miecia jest dla niego dowodem na to, że te właśnie osoby są w tym wszystkim najważniejsze.
"Może się wydawać, że ta praca to świat reflektorów, scen, blichtru. A potem spotykasz kogoś, kto od ponad 40 lat siedzi w dymie w swojej wędzarni, walczy z chorobą i mimo wszystko znajduje w sobie tyle ciepła dla zupełnie obcego człowieka. I to jest moment, w którym sobie przypominasz, że to tym wszystkim od początku chodziło - TYLKO o ludzi" - napisał Kwiatkowski w swoich mediach społecznościowych.
Na koniec dodał już tylko jedno zdanie: "Dziękuję, Pani Mieciu. Za serce, życzliwość i przypomnienie, co w życiu naprawdę zostaje. Tak do końca".
Fani w komentarzach zareagowali lawiną serc. Wielu przyznało, że właśnie za takie gesty lubią go bardziej niż za płyty. A wy - kiedy ostatnio ktoś was tak pozytywnie zaskoczył?




