850 tysięcy widzów przy 32. sezonie to nie rekord - ale wystarczyło. TVN potwierdza kolejną edycję Kuchennych rewolucji, które właśnie skończyły 16 lat na antenie.
Marzec 2010 roku. Magda Gessler wchodzi do pierwszej restauracji, zaczyna krzyczeć i Polska siada przed telewizorami. Szesnaście lat później program wciąż żyje - choć nie wszyscy są z tego powodu zachwyceni.
32 sezony i liczby, które mówią same za siebie
Pierwsze edycje Kuchennych rewolucji gromadziły przed telewizorami średnio 2,5 miliona widzów. Niektóre odcinki przekraczały 3 miliony. Dziś takie wyniki to już historia - 32. sezon śledziło średnio 850 tysięcy osób, co oznacza spadek o ponad 100 tysięcy w porównaniu z poprzednią edycją. Najsłabszy odcinek zebrał zaledwie 670 tysięcy widzów - akurat wtedy TVP1 transmitowała mecz reprezentacji. Pech czy nie, konkurencja swoje zrobiła.
Dane pochodzą z pomiarów Nielsen Audience Measurement, na które powołują się Wirtualne Media. I mimo że liczby są dalekie od złotych czasów formatu, stacja uznała je za wystarczające. Kolejny sezon jest w planach.
Zarzuty się nie kończą, zgłoszenia też
Od kilku sezonów głośno mówi się o tym, że Kuchenne rewolucje zatraciły pierwotny charakter. Podobno część restauratorów traktuje udział w programie nie jako ratunek dla tonącego lokalu, lecz jako darmową reklamę. Brzmi znajomo - podobne zarzuty od lat towarzyszą choćby Rolnikowi szuka żony.
Krytykę zgłaszały też kulinarne autorytety. Robert Makłowicz, w czasach gdy jego relacje z Gessler były dalekie od serdecznych, powiedział wprost w TOK FM: "To mógłby być równie dobrze konkurs ludzi rzucających kawałkiem drewna albo piłą mechaniczną, ale ponieważ gotowanie jest modne, wybrano właśnie ten temat".
Mimo to zgłoszeń do programu wciąż nie brakuje. Restauratorzy chętnie otwierają drzwi przed kamerami - i przed Gessler.
Czy 33. sezon przywróci dawny blask formatu, czy to już tylko siła przyzwyczajenia? Napiszcie w komentarzach - oglądacie jeszcze Kuchenne rewolucje?



