Krystyna Czubówna miała wszystko - trzy Wikstorów, cztery Telekamery, głos znany każdemu Polakowi. W życiu prywatnym jednak trafiła na miny. Po latach szukania drugiej połówki słynna dziennikarka podjęła radykalną decyzję: sama jest wystarczająca.
Wielka kobieta, mały szczęsliwy dom
Czubówna słynie z opanowania przed kamerą - od ponad czterech dekad prowadzi nas przez świat przyrody swoim rozpoznawalnym głosem. Nagrody, prestiż, szacunek - to miała. Tyle że w domu czekała na coś innego. Poznała Bogusława Barjasa, realizatora dźwięku, który szybko stał się ojcem jej córki Agi. Problem? Pracował tyle, że bywał w mieszkaniu jak gość.
W końcu się pogodzili, że wspólne życie nie wychodzi. Czubówna zapamiętała ten moment - rozstali się podczas wakacji. Żeby dziecko nie czuło zmian, zarządziła gruntowny remont. Przykryła żal pracą, jak zawsze. "Potem żałowałam rozstania, ale zaraz pojawiała się druga myśl: kobieto, to jest najmądrzejsza rzecz, jaką zrobiłaś w życiu" - wspominała w rozmowie z "Vivą!".
Trzy role to za dużo dla jednej kobiety
Pokazało się, że to dopiero początek. Po rozstaniu z Barjasem przyszły kolejne próby - każdy nowy związek zaczynał się obietnicą, kończył rozczarowaniem. Czubówna wiedziała dlaczego. "W takich sytuacjach niezwykle trudno jest pogodzić kobiecie trzy role: żony, matki i dobrego pracownika" - wyjaśniła w tym samym wywiadzie.
Priorytet był jeden - Aga. Praca była druga - passion, która ją żywiła. Na partnera nie zostało miejsca. "Kiedy poznawałam kogoś, zawsze wydawało mi się, że to ten jeden jedyny na całe życie. Kilka razy przekonałam się, jak bardzo się mylę" - podsumowała z gorzką ironią.
Samodzielność nie była porażką
Dziś, w wieku 72 lat, Czubówna pracuje intensywnie - seriale przyrodnicze, audiobooki, nowe projekty. Samotność okazała się nie karą, ale wyborem. "Moja samodzielność była przemyślaną decyzją. Uprawiałam zawód, który kochałam, który dawał mi spełnienie" - mówiła. Nie szukała już drugiej połówki, bo wiedziała, że nie zmieści się w jej równaniu życiowego sukcesu.
To była lekcja, którą wypłaciła sobie sama - i nie żałuje rachunku.




