Żadnego trzaskania drzwiami, żadnej zazdrości, żadnej kłótni. Albert Kosiński w podcaście powiedział o swoim związku z Olgą Frycz rzeczy, które brzmią jak scenariusz do romantycznej komedii - i twierdzi, że to stuprocentowa prawda.

Żadnego trzaskania drzwiami, żadnej zazdrości, żadnej kłótni. Albert Kosiński w podcaście powiedział o swoim związku z Olgą Frycz rzeczy, które brzmią jak scenariusz do romantycznej komedii - i twierdzi, że to stuprocentowa prawda.

Kosiński chwali Frycz. 'Nie da się z nią nie dogadać'

Tancerz z Tańca z gwiazdami od lutego jest ojcem i wciąż haruje na wielogodzinnych treningach - już szykuje się do jesiennej edycji show. Przy takim grafiku wielu związków by nie wytrzymało. Jego podobno wytrzymuje bez zarzutu.

W podcaście Co pokazuJESZ Kosiński przyznał bez owijania w bawełnę, że kluczem do harmonii jest Olga. "Mi się fartnęło, bo Olga jest cudowna. To jest osoba, która po prostu ma tak dużą wyrozumiałość, że nie da się z nią nie dogadać" - powiedział tancerz.

Frycz nie tylko nie jest zazdrosna o jego czas w programie - podobno pozwala mu się wyspać, gdy tego potrzebuje, i ufa mu bezgranicznie. Brzmi zbyt pięknie? Kosiński ma na to wyjaśnienie.

Sekret ich związku? Rozmawiają o wszystkim

Według tancerza fundament ich relacji to rozmowa - i to dosłownie o wszystkim. "My z Olgą rozmawiamy o wszystkim, dlatego się nigdy nie pokłóciliśmy. Naprawdę, nie zdarzyło nam się. Oczywiście, mogliśmy mieć różnicę zdań, ale..." - zdradził w tym samym podcaście, zaznaczając, że trzaskanie drzwiami jest im kompletnie obce.

Dodał, że oboje są świadomi swoich wad i po prostu je akceptują. Żadnego udawania, żadnej presji na ideał.

Brzmi jak związek z poradnika dla par - tyle że Kosiński mówi to bez cienia zawahania. Frycz na razie nie skomentowała publicznie tych wyznań. Ale czy w ogóle musi? Co na to fani - dajcie znać w komentarzach.