Albert Kosiński tańczył z trzema gwiazdami i żadnej nie podbił serca - przynajmniej tak twierdzi. Ale o romansach w programie mówi bez ogródek: zdarza się to o wiele częściej, niż ktokolwiek przypuszcza.
Albert Kosiński tańczył z trzema gwiazdami i żadnej nie podbił serca - przynajmniej tak twierdzi. Ale o romansach w programie mówi bez ogródek: zdarza się to o wiele częściej, niż ktokolwiek przypuszcza.
"Bardzo dużo" - Kosiński nie owija w bawełnę
Tancerz przyznał w podcaście "Co przekazuJESZ", że romans w parze tanecznej to w "Tańcu z gwiazdami" zjawisko powszechne. Zapytany, ile takich przypadków widział na przestrzeni lat, nie zawahał się ani chwili. "Bardzo dużo, nie da się ich wymienić. Bardzo dużo" - powiedział wprost.
Trudno się temu dziwić. Pary spędzają razem do ośmiu godzin dziennie na treningach, pracują na emocjach, uczą się wzajemnego dotyku i zaufania. Do tego dochodzi stres przed każdym odcinkiem i ta charakterystyczna dla tańca bliskość, której nie da się udać. W takich warunkach więź rodzi się szybko - i nie zawsze zatrzymuje się na koleżeńskim poziomie.
Sam Kosiński partnerował w programie Adriannie Borek, Mai Bohosiewicz i Izie Miko. Z każdą z nich utrzymuje kontakt do dziś - pierwsza nazywa go najlepszym tancerzem swojej edycji, druga jest bliską koleżanką Olgi Frycz, trzecia podarowała mu prezent na narodziny syna. Romansów jednak - jak podkreśla - nigdy nie było.
Olga Frycz nie jest zazdrosna. I poszła spać na kanapę
Kosiński jest w związku z Olgą Frycz i jak sam przyznaje, udział w programie nigdy nie był dla niego okazją do poznania kogoś nowego. "Jak mam rodzinę, to ja nawet nie myślę w tych kategoriach, że 'O, ktoś mi się może spodoba, może coś z tego będzie'" - powiedział w tym samym podcaście.
Frycz najwyraźniej mu ufa - i to bezgranicznie. Tancerz opowiedział, jak wyglądało wsparcie partnerki podczas ostatniej edycji, gdy para miała noworodka w domu. "Nie bywa zazdrosna, oczywiście że nie, bo to jest kwestia tylko i wyłącznie zaufania. Ufam Oldze, Olga ufa mi i to jest proste" - przyznał Kosiński. I dodał konkret, który mówi więcej niż tysiąc słów: gdy w domu pojawił się mały Jasio, Olga sama zaproponowała, że przeniesie się na kanapę z dzieckiem, żeby tancerz mógł się wyspać przed kolejnym dniem treningów. "Jest cudownie wspierająca zawsze" - podsumował.
Brzmi jak para z podręcznika. Czy tak jest naprawdę - tego oczywiście nie wiadomo. Ale historia z kanapą? Trudno ją wymyślić.




