Po dwóch rozpadłych małżeństwach i tragedii (pożar domu w 2016 roku), Robert Korzeniowski wreszcie znalazł to, czego szukał. Jego trzecia żona, Justyna Sobała, to nie tylko partner życiowy - to partner treningowy, biznesowy i duchowy. Wspólnie budują imperium sportowe.

Droga do trzeciego szczęścia

Robert Korzeniowski miał już za sobą dwa małżeństwa, gdy w 2019 roku poślubił Justynę Sobalę. Pierwsza żona wydała mu trzy córki i przetrwała 21 lat - do 2011 roku. Druga żona, Magdalena, poznana na wycieczce krajoznawczej, czekała na niego zaledwie pięć lat. Przyczyna? Tragiczny pożar domu w 2016 roku, który zmienił wszystko.

Ale Justyna Sobała to była inna historia. Poznali się podczas przygotowań do półmaratonu - ona chciała go przebiec, ale szybko przeszła na chodzenie. "Kombinowała, jak mogła, żeby nie przebiec dystansu zadanego" - wspominał chodziarz w "Dzień Dobry TVN". "Zaczęliśmy chodzić razem i okazało się, że to chodzenie jest czymś, co nam najbardziej razem pasuje".

Wspólny sport, wspólny biznes, wspólne serduszka

To, co wyróżnia trzecie małżeństwo Korzeniowskiego, to połączenie pasji ze wspólnym celem. Pani Justyna, z zawodu menedżerka i miłośniczka sportu, nie zadaje mu kłopotliwych pytań o priorytety. "To jest w ogóle nieporównywalne" - powiedział w wywiadzie dla Plejady na początku 2026 roku.

Klucz do ich harmonii? Biegają razem, trenują razem, a teraz prowadzą wspólny klub sportowy. Para znalazła sposób, by sport nie dzielił ich, ale łączył. "Setki serduszek wysyłamy sobie razem z różnych miejsc na świecie" - zdradził mistrz olimpijski.

Justyna właśnie szkoli się, by zostać nauczycielką jogi. Korzeniowski podsumował to jednym zdaniem: "Jesteśmy bardzo sportową rodziną. Myślę, że miłość do sportu łączy nas podwójnie".

Czy tym razem będzie inaczej?

Po dwóch porażkach, Korzeniowski wydaje się szczęśliwy. Czy wspólna pasja rzeczywiście jest receptą na trwałość? Tego dowiemy się chyba dopiero za kilka lat. Na razie para buduje biznes, wysyła sobie serduszka z całego świata i unika dylematu, który rujnował poprzednie związki sportowca.

Co na to fani? Wielu fanów mistrza olimpijskiego kibicuje mu całym sercem - wreszcie znalazł kogoś, kto rozumie jego świat.