Ken Urker miał gorzko wyznać znajomemu dwa tygodnie przed śmiercią: "W tej chwili po prostu próbuję przetrwać". Ojciec córki Gypsy Rose Blanchard zmarł w czwartek w swoim domu w Luizjanie, znaleziony bez oznak życia w łóżku.
Rozstanie w ciszy, miesiąc przed tragedią
Według informatora serwisu Page Six, para rozstała się około miesiąca temu, choć od blisko dwóch miesięcy już nie mieszkali razem. Decyzja padła bez medialnego hałasu - nie było kłótni ani dramatycznych scen.
"Nie było w tym żadnej zawiści ani złości. To było po prostu obopólne porozumienie" - zdradza źródło zbliżone do Gypsy i Kena. Głównym powodem rozpadu relacji miały być poważne zmagania 34-latka ze zdrowiem psychicznym. Mężczyzna od dłuższego czasu czuł się przytłoczony, a próby ratowania związku nie przyniosły rezultatu.
Gypsy za nim tęskniła i chciała, żeby wrócili do siebie, ale Ken po prostu nie był w odpowiednim stanie psychicznym - dodaje informator Page Six.
Dzielili opiekę nad córką do ostatniej chwili
Pomimo rozstania oboje starali się zgodnie dzielić się opieką nad niespełna dwuletnią Aurorą Rainą. Dziewczynka w tygodniu mieszkała z matką, a co drugi weekend spędzała u ojca. Para miała stały kontakt telefoniczny i regularnie rozmawiała na FaceTime.
Znajomi Kena podkreślają, że był dla małej "najlepszym ojcem pod słońcem". To właśnie troska o córkę i brak perspektyw mogły przytłaczać mężczyznę w ostatnich tygodniach jego życia.
"Próbował przetrwać" - ostatnie słowa
Jeszcze dwa tygodnie temu, zapytany przez znajomego o samopoczucie, Ken miał gorzko wyznać: "W tej chwili po prostu próbuję przetrwać". Te słowa nabierają tragicznego znaczenia w świetle ostatnich zdarzeń.
Do tragedii doszło w czwartek - w dniu 34. urodzin mężczyzny - w jego domu w Raceland. Zaniepokojona rodzina, która nie mogła się z nim skontaktować, wezwała pomoc. Szwagierka Gypsy poinformowała dyspozytora, że Ken ostatnio znajdował się "w bardzo mrocznym miejscu" i wspominał o myślach samobójczych.
Gdy bliscy dostali się do mieszkania przez okno, Urker leżał bez oznak życia w łóżku. Funkcjonariusze stwierdzili zgon na miejscu.
Przyczyna śmierci wciąż nie potwierdzona
W raporcie policyjnym odnotowano, że w sypialni i łazience zabezpieczono broń palną, kieliszki, strzykawki oraz torebkę z brązowym proszkiem. Choć śledczy nie dopatrzyli się śladów udziału osób trzecich, oficjalna przyczyna śmierci będzie znana po sekcji zwłok.
Sama Gypsy w rozmowie z magazynem People zasugerowała, że mogło dojść do przedawkowania substancji odurzających. Historia Gypsy Rose - uwolnionej z więzienia po tym, jak wspólnie z matką pozbyła się swojego ojczyma - to już sama w sobie dramat godny serialu. Teraz dodaje się do niego tragedia jej bliskiego.


