Kasia Klich ma przepis na 26 lat razem i nie jest nim wieczna sielanka. Wokalistka powiedziała wprost w Polskim Radiu RDC, że z mężem Yaro regularnie się kłócą - i właśnie w tym widzi siłę ich związku.
Pamiętacie "Lepszy model"? Ten kawałek z początku lat 2000. nucił dosłownie każdy. Kasia Klich po latach ciszy wraca z nowym singlem "Cytrynowy stół" - i przy okazji opowiada o czymś, o czym gwiazdy rzadko mówią głośno: że w długim związku bywa też ciężko.
26 lat i wcale nie zawsze miło
Kasia Klich i jej mąż Jarosław "Yaro" Płocica są razem od ponad ćwierćwiecza. To rzadkość w show-biznesie, więc fani często pytają o receptę. Odpowiedź wokalistki zaskoczyła - bo zamiast bajkowej opowieści o miłości bez skazy, dostali szczerość prosto w twarz. W rozmowie z Polskim Radiem RDC Klich przyznała bez ogródek, że w ich domu emocje potrafią sięgać zenitu.
"Nie powiem, że u nas jest zawsze tak samo i ciągle miło, ale o to właśnie chodzi w prawdziwej miłości. Emocje buzują i czasem się kłócimy" - powiedziała wokalistka.
A kiedy padło pytanie, co tak naprawdę trzyma dwoje ludzi razem przez tyle lat, Klich odpowiedziała błyskawicznie. "Trzeba się lubić i trzeba się przyjaźnić. To jest najważniejsze. To mój najlepszy przyjaciel. Aczkolwiek działa mi też na nerwy. Kochanie, pozdrawiam cię" - zażartowała w wywiadzie.
Yaro nauczył ją produkować muzykę. Teraz robi to lepsza niż on myślał
Para nie jest tylko małżeństwem - od lat tworzy też razem zawodowo. To właśnie Yaro miał namówić Kasię do samodzielnej produkcji i pokazać jej programy do tworzenia muzyki. Efekt? Wokalistka zaczęła wymyślać melodie, pisać teksty i nagrywać demówki, które mąż potem dopracowuje. "Zaczynam produkcję, śpiewam demówkę, wymyślam melodie i teksty, a potem on dostaje moją wersję, jeszcze ją maluje i coś podmienia" - opisała ich wspólny proces w Polskim Radiu RDC.
Przy okazji nie szczędziła Yaro komplementów. Według niej mąż osiągnął poziom mistrzowski w miksie i masteringu. "Jak założycie słuchawki i posłuchacie 'Cytrynowego stołu' oraz następnych utworów, to oszalejecie, ile tam się dzieje" - zachwalała.
Nowy singiel to pierwszy solowy materiał Klich od lat. Brzmi jak zapowiedź powrotu na większą skalę - i szczerze mówiąc, po tym wywiadzie jesteśmy ciekawi nie tylko muzyki, ale i kolejnych szczerości.
Czy taka otwartość w show-biznesie to odświeżenie, czy jednak za dużo szczerości? Piszcie w komentarzach.




