Dyplom w rękach, mama w łzach. Jennifer Lopez - ta sama, która potrafi wyjść na scenę przed stu tysiącami ludzi bez drżenia głosu - rozkleiła się kompletnie przy własnym synu.
J.Lo i łzy, których nie planowała
Jennifer Lopez, 56 lat, ikona, bizneswoman i twarda sztuka show-biznesu, nie dała rady. Gdy 18-letni Max Muniz odbierał dyplom ukończenia szkoły średniej podczas uroczystości na terenie UCLA, z oczu piosenkarki popłynęły łzy. Paparazzi byli tam wcześniej niż chusteczki.
Max to jeden z bliźniąt, które J.Lo wychowuje wspólnie z byłym mężem Markiem Anthonym. Ceremonia odbyła się w ubiegły piątek. Lopez przez chwilę dzielnie pozowała do zdjęć z szerokim uśmiechem - ale zaraz po tym, jak aparaty milkły, wzruszenie wracało. Przytuliła syna mocno. Potem podziękowała jednemu z jego nauczycieli, kładąc mu dłoń na ramieniu.
Na uroczystości pojawili się dziadkowie Maxa - Guadalupe i David Lopez - a także wieloletni menedżer artystki Benny Medina oraz brat absolwenta, Oskar.
Marc Anthony nie przyszedł. Powód jest znany
Ojciec Maxa nie pojawił się na ceremonii. Marc Anthony oczekuje podobno ósmego dziecka - drugiego z modelką Nadią Ferreirą, młodszą od niego o trzy dekady. Czy to powód nieobecności? Źródła milczą, ale fani spekulują głośno.
Sam Max postawił na luz: koszulka tie-dye, Nike'i i kolorowe girlandy na szyi. J.Lo wybrała elegancką sukienkę w kwiaty i torebkę Birkin. Oskar - czerwone polo i niebieskie spodnie. Rodzinna fotografia roku, bez wątpienia.
J.Lo od lat buduje wizerunek kobiety niezniszczalnej. Piątkowe zdjęcia pokazują coś innego - i właśnie dlatego obiegły cały internet. Matka, nie gwiazda. Czy to nie jest najlepsza rola w jej karierze?
Dajcie znać w komentarzach - wzruszyło was to, czy J.Lo zawsze was wzrusza?



