Telefon był zawalony wiadomościami. Monika Jarosińska wróciła z dżungli i dopiero wtedy zobaczyła, co robił jej mąż przez cały czas jej nieobecności.

Monika Jarosińska - aktorka znana z "Plebanii" i "Samego życia" - wzięła udział w 3. sezonie "Królowej przetrwania". Kilka tygodni w dżungli na Sri Lance, bez telefonu, bez bliskich, z 13 innymi celebrytkami i Małgorzatą Rozenek-Majdan jako prowadzącą.

Przetrwała 11 odcinków. Prawie do końca.

Co czekało na nią po powrocie?

Gdy w końcu odzyskała telefon, okazało się, że mąż pisał do niej każdego dnia - przez cały czas jej pobytu w dżungli. Stworzył rodzaj pamiętnika wiadomości, który czekał na nią po powrocie.

"Mój mąż codziennie do mnie pisał, tworząc swego rodzaju pamiętnik. Bardzo mnie to wzruszyło. Jego wsparcie jest bezcenne, a wyrozumiałość nie ma sobie równych" - wyznała Jarosińska w rozmowie z tygodnikiem "Świat i Ludzie".

Oprócz męża najbardziej brakowało jej... dwóch suczek rasy maltańskiej. Na szczęście zabrała ze sobą ich zdjęcia.

Dlaczego w ogóle pojechała?

Jarosińska ma za sobą sporo życiowych zakrętów. Kilka lat temu przeprowadziła się na Maltę - przyciągnął ją klimat i podobna do polskiej obyczajowość. Otworzyła tam salon kosmetyczny, ale mimo to czuła się samotna.

"Brakowało mi przyjaciół. Dopadła mnie tu samotność. Jestem człowiekiem stadnym" - mówiła potem w rozmowie z "Super Expressem".

Po 7 latach wróciła do Polski. A gdy znów zaczęła ją nosić energia, wybrała dżunglę.

"Chciałam przeżyć przygodę życia i się nie pomyliłam, chociaż nie wszystko wyglądało tak, jak sobie wyobrażałam. Bardzo się cieszę, że poleciałam na Sri Lankę" - przyznała w "Świecie i Ludziach". Dodała, że chętnie wróciłaby tam - tym razem z mężem.

Czy po dżungli Jarosińska w końcu znalazła swój rytm? Napiszcie w komentarzach.