Gdynia, gala festiwalu. Operator Janusz Sus odbiera nagrodę w imieniu nieobecnej koleżanki i nagle mówi o zmarłym. Słowa, które powiedział Witold Płóciennik dziewięć lat temu, wciąż brzmią jak ostrzeżenie.
# Hołd dla Witolda Płóciennika na scenie festiwalu
Na gali zamknięcia 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni doszło do jednego z najbardziej poruszających momentów wieczoru. Operator Janusz "Olo" Sus, odbierając nagrodę za zdjęcia do filmu "Przez ścianę" w imieniu nieobecnej Jolanty Dylewskiej, niespodziewanie wspomniał zmarłego kolegę z branży.
Co powiedział Sus na scenie
Operator stojący przed kamerami przywołał moment sprzed dziewięciu lat. Wtedy to Witold Płóciennik odbierał nagrodę za zdjęcia do "Ikara. Legendy Mietka Kosza". Sus powtórzył jego słowa prawie dosłownie - jak gdyby chciał, by nigdy nie zostały zapomniane.
"Nie uwierzycie. Dziewięć lat temu byłem gdzieś tam na sali, tam u góry. Witek Płóciennik odbierał nagrodę za zdjęcia. Jak wszyscy wiemy, Witka już z nami nie ma. A Witek wtedy na scenie mówił: 'Gdzieś ty jesteś? Ta nagroda jest też dla ciebie'. Pamiętajmy o tym, żeby robić filmy, bo to jest nasza wieczność. Ale nie oddajmy życia za film. I żyjmy, żyjmy dla siebie, kochajmy się" - mówił ze sceny Sus, a sala słuchała w napięciu.
Słowa nabrały tragicznego wymiaru. Płóciennik, ceniony operator znany z pracy przy filmach takich jak "Klangor" czy "Kruk", zaginął 29 sierpnia tego roku podczas pracy nad serialem w Lubniewicach. Przez kilka dni szukały go wszystkie możliwe służby - policja, straż pożarna, żołnierze, mieszkańcy.
Tragiczny finał poszukiwań
56-letni operator nie wrócił na plan zdjęciowy po wolnym weekendzie. Akcja poszukiwawcza trwała kilka dni. 3 września jego ciało znaleziono w lesie na obrzeżach miejscowości. Sekcja zwłok wykazała ostrą niewydolność oddechowo-krążeniową. Śledczy wykluczyli udział osób trzecich.
Teraz jego słowa o tym, żeby nie oddawać życia za film, brzmią jak proroctwo. Sala festiwalu płakała.
Co dalej dla środowiska filmowego
Hołd dla Płóciennika to wiadomość, która przechodzi przez całą branżę. Operator był szanowany, ceniony za pracę. Jego słowa o równowadze między sztuką a życiem - które Sus powtórzył z emocją - stały się lekcją dla wszystkich, którzy pracują w kinie.
Festival w Gdyni pamiętał. Publiczność pamiętała. I wszyscy wiedzą - te słowa już nigdy nie będą takie same.



