Iza Kuna sama przyznaje: bała się tego programu przez lata. Teraz wchodzi do 19. edycji 'Tańca z gwiazdami' - i strach nadal nie odpuścił.
Propozycje przychodziły, a ona odmawiała. Albo nie przychodziły wcale. Przez lata Izabela Kuna i Taniec z gwiazdami mijali się w pół kroku - aż w końcu 55-letnia aktorka powiedziała sobie dość i wzięła sprawy w swoje ręce.
Dlaczego dopiero teraz?
Iza Kuna zawsze chciała wystąpić w TzG - tyle że życie nieustannie stawiało inne priorytety. Teatr, zdjęcia, zobowiązania. Kiedy w końcu pojawiło się okno, aktorka nie czekała na kolejne. W rozmowie z Pomponikiem wyznała wprost: "Pomyślałam sobie: dobra już, nie można się tyle lat bać."
Polsat ogłosił jej udział 12 lipca. Reakcja środowiska była natychmiastowa. Grażyna Wolszczak napisała krótko: "Oho, i to jest news." Vanessa Aleksander - sama zdobywczyni Kryształowej Kuli - nie kryła entuzjazmu: "To nawet lepsze od All Stars, kocham cię Iza, jesteś najlepsza." Projektant Maciej Zień ogłosił, że już wpisuje sobie wieczory z tańcem do planu. Nawet tancerka Izabela Skierska zapewniła, że jest już fanką.
Co Kunę stresuje najbardziej?
Na imprezach Iza tańczy i sprawia jej to przyjemność - to jedno. Taniec z gwiazdami na żywo przed kamerami to zupełnie inna bajka - i aktorka doskonale o tym wie. Największy strach? Nie ciało, lecz głowa. W wywiadzie dla Pomponika wyliczyła swoje lęki bez owijania w bawełnę: "Boję się, czy mi się to jakoś uda skleić, żebym się tak bardzo nie bała. Mam obawy dotyczące mojego stresu, ale też tego, że nie będę zadowolona z siebie, albo że mój partner nie będzie zadowolony, albo że nie będę umiała czegoś zrobić - a na pewno nie będę umiała, bo mam problem z powtarzaniem."
Do tego dochodzi kwestia czysto fizyczna - kontuzje zdarzają się nawet najlepiej przygotowanym. Kuna nie udaje, że to ją nie dotyczy. Mimo to - jak zapewnia - liczy na to, że wszystko pójdzie dobrze.
Szczerość Kuny to jej największy atut w tym formacie. Gwiazdy, które wchodzą do studia z deklaracjami "będę najlepsza", zazwyczaj wypadają blado. Te, które mówią "boję się, ale idę" - zostają w pamięci widzów na długo. Czy to wystarczy, żeby przetrwać kolejne odcinki? Jesień pokaże.
A wy - liczycie na Kunę w finale, czy odpada w pierwszych tygodniach? Piszcie w komentarzach.




