Dostał rolę Hamleta w wieku 22 lat i zamiast cieszyć się spełnionym marzeniem, musiał odpierać plotki. Media sugerowały, że etat w Teatrze Narodowym zawdzięcza Helenie Englert - córce reżysera spektaklu, Janowi Englertowi.

Hugo Tarres to najmłodszy aktor w historii Teatru Narodowego, który zagrał Hamleta. Brzmi jak bajka. Brzmiałoby, gdyby nie jeden problem - od początku ktoś próbował mu tę bajkę popsuć.

Gdy na początku 2025 roku ogłoszono, że 22-latek wcieli się w tytułową rolę w spektaklu Jana Englerta, część mediów natychmiast zaczęła sugerować nieczyste zagranie. Tarres miał rzekomo dostać angaż, bo jest bliski Helenie Englert - córce reżysera. Plotki rozeszły się błyskawicznie.

Aktor nie udawał, że go to nie dotknęło.

Frustracja, której nie ukrywał

Hugo Tarres przez długi czas nie komentował wprost relacji z Heleną Englert. Dopiero po premierze "Hamleta" powiedział w wywiadzie dla Jastrząb Post, że znają się od jego pierwszego dnia w Akademii Teatralnej - i że to tyle. "Helena od tego momentu bardzo pomagała mi w sprawach szkolnych. Przyjaźnimy się i to tyle" - stwierdził wprost. Dodał też, że Englert jest "wybitną aktorką i bardzo dobrą partnerką sceniczną".

Czasem jednak emocje brały górę. W rozmowie z Wyborczą.pl przyznał: "Czasem czułem frustrację, że dostałem szansę, żeby stworzyć moją ukochaną, bardzo bliską mi rolę, a ktoś mi zatruwa gadaniem spełnienie marzenia".

Trudno się dziwić. Tarres aktorstwa nie zaczął od znajomości - zaczął od piątej klasy podstawówki, zajęć w Teatrze Roma u Jacka Badurka i kółek teatralnych. "Wszędzie dłubałem. Nawet jeśli nie przynosiło to konkretnych efektów, było to dla mnie ważne" - wspominał w wywiadzie dla "Dziennika" z kwietnia 2024 roku. Dla żartu dodawał, że rozważał też karierę piłkarza albo... prezydenta Polski.

Co dalej z 22-latkiem, który już wszystko ma?

Tarres wciąż studiuje aktorstwo, ale etat w Teatrze Narodowym ma od roku. Prywatność strzeże z żelazną konsekwencją - nigdy publicznie nie potwierdził, czy jest w związku.

Za to ma wokół siebie, jak sam mówi w rozmowie z Wyborczą.pl, "gwardię ludzi, którzy gdyby mi coś sodowopodobnego wleciało do głowy, są gotowi mi to z niej wybić". Brzmi jak ktoś, kto wie, że popularność w Polsce potrafi być krótka.

W wywiadzie dla "Zwierciadła" ze stycznia 2026 roku przyznał, że czasem mu się marzy zwykłe zniknięcie - vlogi z podróżowania, przerwa od wszystkiego. Na razie jednak nie może sobie na to pozwolić.

Jego idol? Tomasz Schuchardt. I powód jest konkretny. "Słuchałem wywiadu z Tomkiem, w którym powiedział, że prawdziwe aktorstwo zaczyna się po trzydziestce, jak się ma już rodzinę i dziecko. Wziąłem sobie te słowa do serca, choć do trzydziestki mam sporo czasu" - mówił Tarres.

Sporo czasu. Ale na razie już Hamlet, już Teatr Narodowy, już plotki o córce reżysera - i już z nimi poradził sobie lepiej niż niejeden doświadczony aktor. Co na to fani - dajcie znać w komentarzach.