Halina Rowicka czeka na niego codziennie. Kiedy wraca do domu, jeszcze myśli, że zejdzie po schodach - choć wiadomo, że już nie. Siedem lat temu Krzysztof Kalczyński odszedł na zawsze, a aktorka do dzisiaj nie potrafi pogodzić się z pustką, którą po nim został.
Prawie pół wieku razem
Halina Rowicka i Krzysztof Kalczyński poznali się na studenckim obozie w Olsztynku. Ona miała 20 lat, była świeżo upieczoną studentką warszawskiej szkoły teatralnej. On - starszy o prawie półtorej dekady, dojrzały instruktor, który podobno przypominał jej polskiego Alaina Delona. "Był już wtedy superamantem" - wspominała w wywiadzie dla "Vivy!".
Do pierwszego tańca doszło na prywatce u wspólnych znajomych. Krzysztof był spóźniony, a gdy wszedł, zobaczył Halinę otoczoną innymi mężczyznami. Podobno był speszony. Poprosił ją do tańca - i w tym pierwszym tańcu niemal się oświadczył. Dwa tygodnie później byli już zaręczeni. Pobrali się w 1973 roku.
Przez prawie 50 lat byli sobie wierni. Aktorka nie kryła, że im dłużej byli razem, tym bardziej się kochali. Krzysztof co i rusz powtarzał jej, że jest dla niego najważniejsza.
"Musiałam przed nim grać"
Halina dowiedziała się o chorobie męża od znajomego lekarza z Houston. Diagnoza była bezlitosna - płuca Krzysztofa były zniszczone i medycyna nie miała co zrobić. "Powiedział nam, że są przypadki, kiedy medycyna rozkłada ręce. I przypadek Krzysztofa był jednym z nich" - wyznała Halina w rozmowie z "Plejadą".
Aktorka postanowiła ukryć przed mężem prawdę o jego stanie. Przez ostatnie miesiące musiała udawać, że wszystko będzie dobrze, że wyzdrowieje. "Musiałam przed nim grać i udawać, że będzie dobrze" - powiedziała później Michałowi Misiorkowi w wywiadzie.
Krzysztof Kalczyński odszedł 10 września 2019 roku. Miał 91 lat.
"Jak wracam do domu, myślę, że zaraz zejdzie po schodach"
Po śmierci męża Halina Rowicka przez dwa lata nie potrafiła pogodzić się ze stratą. "Pozostała pustka, z którą trudno się oswoić" - mówiła w wywiadzie dla "Aletei". Dziś, siedem lat później, wciąż nie przeboleła.
"Tęsknię za Krzysztofem cały czas. Jak wracam do domu, myślę, że zaraz zejdzie po schodach. Dom jest taki pusty bez niego" - wyznała. Aktorka mówi o mężu zawsze w czasie teraźniejszym, jakby żył obok niej.
Rowicka wspomina swoją trwającą prawie pół wieku podróż z Krzysztofem z dumą. Razem wychowali troje dzieci - Annę i Filipa, a potem niespodziankę w postaci najmłodszej córki Marysi. "Nie planowaliśmy trójki potomstwa, ale Marysia była dla nas darem" - mówiła.
Aktorka "Klanu" wie, że większość par nie przetrwa taką bliskość. Ona i Krzysztof przetrwali - aż do końca.



