Koperta, prawniczka, kosz. Marcin Hakiel opisał w podcaście swój rutynowy kontakt z byłą żoną - i nie chodzi o wspólne odbiory dzieci ze szkoły.
Cztery lata po sfinalizowaniu rozwodu z Katarzyną Cichopek Marcin Hakiel wciąż dostaje pisma sądowe. W podcaście "Matcha Talks" przyznał wprost: nawet ich nie czyta.
Co dokładnie powiedział Hakiel?
Tancerz opowiedział w rozmowie z Julią Izmalkową, że korespondencja od byłej żony przychodzi regularnie - i opiewa na niemałe kwoty. Według jego słów w pismach pojawia się żądanie zapłaty zadośćuczynienia rzędu 200-250 tysięcy złotych. Hakiel nie ukrywa, że przestał angażować się w czytanie kolejnych kopert.
"Teraz to tylko dostaję co chwilę jakieś pisma, że coś tam powiedziałem nie tak. Albo że tu mam zapłacić byłej 200 tys. złotych, 250... Do końca nawet tego nie czytam, wysyłam to do swojej prawniczki i ona odpisuje" - stwierdził w podcaście.
Przy okazji wspomniał też o jednym ze spotkań z Cichopek. Podobno usłyszał od niej wiele nieprzyjemnych rzeczy na swój temat. "Nawrzucała mi, że byłem taki, sraki i owaki. Przeanalizowałem sobie to u psychologa i wyciągnąłem z tego jakieś wnioski" - powiedział.
Nowe życia, stare sprawy
Oboje od dawna ułożyli sobie życie na nowo. Katarzyna Cichopek wyszła za mąż za Macieja Kurzajewskiego, z którym pojawia się regularnie w śniadaniówce Polsatu. Hakiel związał się z Dominiką Serowską i doczekał się z nią syna - dołączającego do dwójki dzieci z poprzedniego małżeństwa: Adama i Heleny.
Para poznała się w 2005 roku na planie "Tańca z Gwiazdami", gdzie tworzyli duet taneczny i zdobyli Kryształową Kulę. Ślub wzięli w 2008 roku. Przez lata uchodzili za jeden z bardziej stabilnych związków polskiego show-biznesu - aż do marca 2022 roku, gdy ogłosili rozstanie.
Rozwód formalnie zakończył się jeszcze w tym samym roku. Prawnicy podobno wciąż mają pracę.
Czy sądowa korespondencja kiedykolwiek się skończy? Fani Hakiela w komentarzach są podzieleni - jedni mu współczują, inni pytają, co tak naprawdę powiedział.








