Karolina Gilon ściska dłońmi rozciągniętą skórę na brzuchu i mówi wprost - to była ciąża, a ona wciąż walczy z tym, by zaakceptować zmianę. W emocjonalnym wpisie na Instagramie byłą gwiazdę Polsatu rozliczyła się z lat obsesji na punkcie figury i toksyczną presją pracy w telewizji.
Prawda o ciele po ciąży
Karolina Gilon nie ukrywa się za wyszczuplającą bielizną ani nie czeka, aż jej brzuch powróci do normy. Zamiast tego opublikowała na Instagramie intymne nagranie, na którym w bikini pokazuje ślady po ciąży - rozciągniętą skórę wokół pępka i zmienione ciało. To nie jest mój brzuch, to był domek mojego syna - napisała pod nagraniem.
Provadząca "Love Island" nie kryje się z tym, że przed porodem Franciszka (wspólne dziecko z Mateuszem Świerczyńskim) jej relacja z własnym ciałem była wręcz chorobliwa. Godziny na siłowni, restrykcyjna dieta, wciągłe liczenie kalorii - wszystko po to, by wpisać się w wyobrażenia branży o tym, jak powinna wyglądać kobieta w telewizji.
"Byłam bzik na punkcie wyglądu"
W rozbudowanym wpisie 36-latka nie gryzła się w język. Mogę śmiało przyznać, że miałam bzika na punkcie wyglądu - stwierdziła szczerze. Po urodzeniu dziecka nasze ciało się zmienia w większym lub mniejszym stopniu. Ciąża zawsze zostawia po sobie ślad, między innymi rozciągniętą skórę na brzuchu, mniej lub bardziej. Rzadko ona wraca do swojego wyglądu sprzed ciąży.
Gilon przyznała, że za szybko chciała wrócić do formy. Czułam presję, wymagała wtedy tego ode mnie moja praca, tego żeby być w mega formie, by być dzięki temu bardziej pożądana - wyznała, nie owijając w bawełnę, o oczekiwaniach, które stawiał przed nią świat telewizji.
Teraz myśli inaczej
Reflekcja przyszła jednak z czasem. W życiu bym nie pomyślała, że zaakceptuję te wszystkie zmiany, które zachodzą po urodzeniu dziecka. Pokochałam je, szczególnie brzuszek, bo to w nim powstawało nowe życie - nasz syn - przyznała. Zaznaczała też, że przeszłaby przez to zupełnie inaczej. Z większym spokojem i większym ukochaniem do swojego ciała, które dało życie i potrzebuje czasu.
Wpis Gilon wywoła falę wsparcia od matek, które borykają się z podobną presją i kompleksami. Wiele kobiet dziękuje jej za normalizowanie rzeczywistości ciała po ciąży - bez retuszu, bez kłamstwa, bez wymuszanego uśmiechu do kamery.
Niespodziewanie pod wpisem pojawił się także komentarz partnera Karoliny, Mateusza Świerczyńskiego, który wyraźnie wspiera jej postawę. Zresztą od czasu narodzin ich syna para wydaje się szczęśliwa - a plotki głoszą, że niedługo mogą czekać nas kolejne wspólne projekty.

