Kapela góralska, wspólne przejazdy, fajny kolega - Edyta Golec długo nie widziała w Łukaszu nic więcej. Dopiero trzeci taniec na weselu zmienił wszystko. 'Dostaję takiego olśnienia' - wspomina dziś wokalistka Golec uOrkiestry.
Od kolegi z kapeli do mężczyzny marzeń
Edyta i Łukasz poznali się w szkole muzycznej w Bielsku-Białej, gdzie grali razem w kapeli góralskiej "Wierchy". Wspólne występy i przejazdy zbliżały ich do siebie, ale wokalistka przez lata traktowała przyszłego męża wyłącznie jako towarzysza zespołu. "Ja nigdy nie patrzyłam na niego pod kątem, że to 'mój mężczyzna'. Tylko jako kolega. Fajny, przystojny" - wyznała Edyta Golec w najnowszym wywiadzie na kanale YouTube "Rozmowy na miarę".
Choć Łukasz przyciągał uwagę opaloną, umięśnioną sylwetką, jego pozycja duszy towarzystwa wśród znajomych skutecznie gasił jej zainteresowanie. Wydawało się, że tak właśnie zostanie - przyjazny kolega, nic więcej.
Wesele, trzeci taniec i olśnienie
Przełom nastąpił w najmniej spodziewanym momencie - na rodzinnym weselu. Edyta zaprosiła Łukasza jako osobę towarzyszącą, nie podejrzewając, co się stanie. "Na tym weselu, słuchaj, jest trzeci taniec, on mnie bierze do tańca i dostaję takiego, wiesz... To jest ten facet. To jest to. Ja takiego olśnienia dostałam" - wspominała z uśmiechem.
Po tym momencie oboje wiedzieli, że coś się zmieniło. Uczucie było jednak skomplikowane - Łukasz wyjechał na studia na Wydziale Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach, a ich relacja zawisła w niepewności. "To było takie: kurczę, będziemy, nie będziemy [razem]. On przyjeżdżał albo nie przyjeżdżał. No to były takie historie" - przyznała Edyta.
Ultimatum, które zadziałało
Wokalistka w końcu dostała dość czekania. Postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i postawiła Łukaszowi jasne warunki. "Powiedziałam: koniec. Albo jesteś ze mną, albo nie. Albo ktoś chce ze mną być, albo nie. Konkret. Jeżeli mu zależy, to będzie ze mną, nie? A jeżeli nie, no to pożegnajmy się teraz" - opowiadała bez ogródek.
Ultimatum zadziałało. Para pobrała się we wrześniu 2000 roku i doczekała się trojga dzieci. Do dziś tworzą razem Golec uOrkiestrę - zespół, który Edyta nazywa swoim życiem.
Przyszłość: solistka czy zespół?
Choć Edyta nie wyklucza wydania własnych piosenek w przyszłości, nie zamierza opuszczać rodzinnego zespołu. "Jeżeli faktycznie dojdzie do momentu, że będę miała na tyle piosenek, na tyle będę chciała wyrazić siebie, to pewnie będę to gdzieś tam u siebie wrzucać. Nie chciałabym jakoś odchodzić od Golec uOrkiestry, bo Golec uOrkiestra to jest moje dziecko, to jest moje życie" - podkreśliła.
Na nadchodzącym albumie zespołu pojawią się jej solowe utwory oraz duety z mężem - coś dla fanów, którzy chcą usłyszeć Edytę w nowej odsłonie, bez porzucania tego, co budowała przez ostatnie ćwierć wieku.


