Edyta Bartosiewicz siedzi w fotelu jurora i zaraz się okazało, że nie będzie cicho siedzeć. W pierwszym odcinku nowej edycji 'The Voice of Poland' wokalistka ostro skrytykowała jeden z kluczowych elementów programu - brak interakcji między trenerami a uczestnikami, którzy nie przechodzą do kolejnych etapów.

# Bartosiewicz vs. regulamin

Edyta Bartosiewicz po raz pierwszy zasiada w fotelu trenera zamiast Margaret. Już jednak okazało się, że nowa jurorka ma jasne zdanie na temat tego, jak powinien wyglądać format.

W pierwszym odcinku 17. edycji pojawił się uczestnik, który nie przekonał nikogo z trenerów. Żaden fotel się nie odwrócił. Osoba musiała zejść ze sceny bez słowa rozmowy z jurorami. Dokładnie to zaobserwowała Bartosiewicz i nie mogła przejść obok tego do porządku dziennego.

"To bezsensowne"

Wokalistka przed kamerami wprost powiedziała, co myśli o takiej sytuacji. Według relacji z programu Edyta zaapelowała, aby fotele obracały się szybciej, co pozwoliłoby mentorzom przynajmniej przywitać się z uczestnikami niezakwalifikowanymi.

"Ale my nie odwracamy się teraz? Aha, ok. Ojej, szkoda, chciałam przynajmniej zobaczyć i się przywitać. Zabrakło mi tego kontaktu, szacunku jakiegoś takiego okazanego osobie, która przyszła i chciała coś nam dać" - wyznała oburzona Bartosiewicz na żywo w studiu.

Wokalistka nie tylko skomentowała sytuację, ale wprost zakwestionowała sens obowiązujących reguł. Jej zdaniem uczestnik, który podchodzi na scenę, zasługuje na minimum na uśmiech i słowo od jurorów, niezależnie od tego, czy trenerzy zdecydują się go przebierać, czy nie.

Pierwsza zmiana już w premierze

Powrót 'The Voice of Poland' w nowej odsłonie niemal natychmiast przyniósł dyskusję o zasadach. Bartosiewicz znana jest z bezpośredniości, jednak tym razem jej słowa trafiły także do produkcji show. Fani programu na social mediach spekulują, czy apel trenera zostanie uwzględniony w kolejnych odcinkach.

Premiera 17. edycji 'The Voice of Poland' pokazała, że Edyta nie będzie tylko pasywnie siedzeć w fotelu. Już teraz wiadomo, że ta edycja będzie inna niż poprzednie - i to dzięki obecności trenerki, która nie boi się głośno mówić, co myśli.

Co na to pozostali trenerzy? Czy popiorą apel Bartosiewicz, czy pozostaną przy obowiązujących zasadach?