W połowie refrenu głos jej po prostu odmówił posłuszeństwa. Doda stała na scenie koncertu Polsatu z łzami na policzkach i przez chwilę nie była w stanie wydać z siebie dźwięku.

'Cudownych rodziców mam' - i właśnie to ją rozłożyło

Polsat zorganizował koncert 'Nie ma jak u mamy' z okazji Dnia Matki. Zasada była prosta: artyści wychodzą na scenę razem z mamami albo - jak w przypadku Dody - z ich nagraniem wideo. Dorota Rabczewska zaśpiewała dwa utwory: 'Pamiętnik' oraz kultowe 'Cudownych rodziców mam'.

Przy tym drugim coś pękło. W pewnym momencie głos Dody się załamał, na policzki napłynęły łzy i artystka na chwilę przerwała śpiew. Publiczność widziała to na żywo. Kamery - też.

Mama Wanda zabrała głos. I nie zostawiła suchego oka

Wanda Rabczewska nie była obecna w studiu, ale Polsat wyemitował jej nagranie. Słowa, które powiedziała o córce, były wyjątkowo osobiste.

- 'Życzę jej tego, żeby cały czas się rozwijała i była zadowolona z tego, co robi. I żeby osiągnęła szczęście w życiu osobistym. Żeby jej serduszko się uspokoiło. Żeby mogła kolejne lata spędzić w spokoju, bez nerwów. Cały czas ją uważam za takiego dzieciaka ze smarkatym noskiem, wesołą, małą Dorotkę. Kocham ją' - powiedziała Wanda Rabczewska w nagraniu wyemitowanym przez Polsat.

Te słowa wybrzmiały tuż przed występem. Trudno się dziwić, że Doda nie wytrzymała.

Mama Dody przyznała wprost, że marzy o tym, by córka znalazła spokój w życiu osobistym - i że sama będzie szczęśliwa dopiero wtedy, gdy Dorota będzie szczęśliwa. Trudno o bardziej bezpośredni przekaz.

Czy to właśnie te słowa rozłożyły Dodę na scenie? Wszystko na to wskazuje. Oglądaliście koncert? Piszcie w komentarzach.

Doda
© AKPA
Doda
© AKPA
Doda
© AKPA
Doda
© AKPA
Doda
© AKPA