Danuta Martyniuk oficjalnie potwierdziła. Żona Zenona będzie walczyć w 'Królowej przetrwania' - show, które od lat stawia celebrytów w sytuacjach granicznych. Sam muzyk nie ukrywa dumy.

Danuta Martyniuk idzie do reality show Zenon Martyniuk potwierdził to, co od tygodni krążyło w mediach - jego żona Danuta weźmie udział w kolejnej edycji "Królowej przetrwania". Wiadomość padła w rozmowie z "Super Expressem", gdzie muzyk nie krył satysfakcji z decyzji partnerki. "Danuta wspominała, że będzie uczestniczyć w takim programie. Ja ostatnio bardzo dużo wyjeżdżałem. Za bardzo nie jestem w temacie, jak przygotowania wyglądają" - powiedział Zenon. Słowa króla disco polo zdają się potwierdzać, że żona już intensywnie szykuje się do wyzwania, choć sam muzyk ze względu na trasę koncertową nie ma możliwości śledzić postępów.

Fani już liczą dni

Reakcja fanów na wieść o udziale Danuty w show jest entuzjastyczna. W mediach społecznościowych pojawiają się komentarze pełne poparcia dla żony Zenona - internauci nie mogą doczekać się, aby zobaczyć, jak wypadnie w programie znanym z trudnych wyzwań fizycznych i psychicznych. "Danuta w takiej formie? To będzie coś!" - piszą zwolennicy rodziny Martyniuków. Do tej pory w "Królowej przetrwania" pojawiało się wielu celebrytów z polskiego show-biznesu. Program, emitowany przez stację telewizyjną, cieszy się dużą popularnością właśnie dlatego, że stawia gwiazdy w niestandardowych sytuacjach, gdzie liczy się wytrzymałość i determinacja.

Zenon wspiera żonę z dystansu

Choć muzyk nie ma możliwości być obok Danuty podczas przygotowań - ze względu na liczne koncerty zespołu Akcent - zdaje się wspierać jej decyzję. "Trzymam za nią kciuki" - przyznał w rozmowie z mediami. Dla rodziny Martyniuków to kolejny medialny moment - niedawno w centrum uwagi znalazł się syn Zenona, Daniel, którego wypowiedzi na antenie TVN wzbudzały spore emocje. Teraz jednak Danuta przejmuje stery i sama chce pokazać, z czego jest zrobiona. Czy żona króla disco polo poradzi sobie w programie? Odpowiedź poznamy już niedługo.