Pięćdziesiąte urodziny Agnieszki Chylińskiej były dla niej równie wielką niespodzianką, co dla widowni. Sama artystka nie wiedziała, kto wyjdzie ze sceny - i po raz pierwszy w życiu wcale tego nie żałowała.
Agnieszka Chylińska 23 maja skończyła 50 lat. Okrągłą rocznicę uczciła tak, jak przystało na gwiazdę rocka - koncertem w Łodzi pod tytułem Wy i ja. Impreza mojego życia. Tylko że tym razem to nie ona trzymała wszystko w garści.
Chylińska kompletnie nie wiedziała, czego się spodziewać
Tuż przed wyjściem na scenę Chylińska rozmawiała z Olivierem Janiakiem. Wywiad trafił do sieci i natychmiast zaczął krążyć po plotkarskich portalach - bo artystka powiedziała w nim coś zaskakującego jak na siebie. W rozmowie opublikowanej przez cozatydzień.pl wyznała wprost: „Ja po raz pierwszy w życiu nie wiem nic. Ja tylko poprosiłam Joasię, żebym w ogóle tych gości kojarzyła. Ja kompletnie nie wiem, kto to będzie".
Brzmi jak ktoś, kto oddał stery. Dla Chylińskiej - słynącej z kontrolowania każdego detalu scenicznego - to niemała rewolucja.
Do wywiadu przyznała też, że sama nie wiedziała, jak zareaguje na zaplanowane dla niej niespodzianki. „Nie wiem, jaka będzie moja reakcja. Po raz pierwszy chcę sobie dać prezent, wiesz? Naprawdę nie kontroluję mojego prezentu. Dlatego się też bardzo denerwuję" - mówiła przed koncertem Janiak owi w rozmowie dla cozatydzień.pl.
Brat za perkusją i spełnione marzenie z lat 80.
Po czasie wiadomo już, że wieczór przeszedł najśmielsze oczekiwania. Jedną z najbardziej wzruszających chwil był moment, gdy na scenę wszedł Wawrzyn Chyliński - brat artystki - i zasiadł za perkusją. Rodzinna niespodzianka, której Agnieszka najwyraźniej się nie spodziewała.
Prawdziwą bombą okazał się jednak występ Limahla - wokalisty Kajagoogoo, ikony lat 80. Według relacji uczestników koncertu to był dla Chylińskiej spełniony sen z dzieciństwa. Ktoś odrobił pracę domową bardzo dokładnie.
Pięćdziesiątka w show-biznesie bywa momentem podsumowań, ale Chylińska wybrała inną drogę - zamiast patrzyć wstecz, dała się zaskoczyć. I chyba dobrze na tym wyszła. Jak myślicie - takie urodziny to pomysł na życie czy wyłącznie dla tych, którzy mają odpowiednio zaufany sztab? Piszcie w komentarzach.



