Zach Hickerson, brat partnera Hayden Panettiere, pierwszy raz opowiedział o tym, co się stało w wynajmowanym mieszkaniu w Karolinie Południowej. Mężczyzna ujawnił, jak próbowali uratować 36-letnią aktorkę.
Dramatyczne ostatnie chwile gwiazdy 'Heroes'
Hayden Panettiere przyleciała z Los Angeles do Greenville razem ze swoim partnerem Brianem Hickersonem. W niedzielne popołudnie doszło do tragedii - aktorka została znaleziona bez oznak życia w wynajmowanym mieszkaniu Airbnb. Mimo natychmiastowej resuscytacji krążeniowo-oddechowej oficjalnie stwierdzono jej zgon.
Zach Hickerson opowiada o akcji ratunkowej
Brat Briana Hickersona wydał oświadczenie serwisowi TMZ, aby wyjaśnić swój udział w zdarzeniu. Zach relacjonował, że wrócił z nabożeństwa i próbował skontaktować się z parą, by wyjść na obiad i pograć w golfa. Gdy nie otrzymał odpowiedzi, pojechał pod wynajmowany adres.
"Głośno zapukałem, co najwyraźniej obudziło Briana z drzemki, którą oboje ucinali sobie na rozkładanej kanapie w salonie. Kiedy weszliśmy do środka i próbowaliśmy obudzić Hayden na obiad, zdaliśmy sobie sprawę, że jest nieprzytomna" - wyznał Zach w rozmowie z TMZ.
Od razu podjęli akcję ratunkową. "Natychmiast zadzwoniłem pod 911, a Brian podał jej Narcan. Następnie wspólnie prowadziliśmy resuscytację z głośnomówiącym 911, aż do przybycia straży pożarnej i ratowników medycznych. W tym momencie obserwowaliśmy, jak próbowali wszelkich możliwych środków, aby uratować jej życie" - dodał.
Apel o koniec spekulacji
Zach przyznał, że jest "zmiażdżony i zrozpaczony" stratą aktorki, którą określił jako jedną ze swoich "najdroższych i najbliższych przyjaciółek". Zaapelował do internautów o zaprzestanie domysłów i oskarżeń. "Prawda wyjdzie na jaw po zakończeniu policyjnego dochodzenia" - podkreślił.
Z ustaleń śledczych wynika, że na ciele Hayden nie odnaleziono śladów obrażeń fizycznych ani udziału osób trzecich, choć w lokalu zabezpieczono lek Narcan - stosowany przy przedawkowaniu opioidów. Władze wciąż wyjaśniają okoliczności tragedii.


