Błażej Król wszedł na scenę Opery Leśnej z dwiema piosenkami, a wyszedł z falą hejtu. Drugi dzień Top of the Top Sopot Festival przyniósł dla wokalisty coś, czego żaden artysta nie chce - zamiast braw, sieć zalała się krytyką.
# Błażej Król zawiódł na Sopocie. Widzowie bez owijania
Drugi dzień Top of the Top to nie zawsze gwarancja sukcesu. Błażej Król to dowód - wokalista zaśpiewał "Miałem już nie tańczyć" i "Te smaki i zapachy", ale publiczność słuchała w osłupieniu. Zaraz po zejściu ze sceny media społecznościowe eksplodowały negatywnymi komentarzami.
Fani nie zostawili suchej nitki
Widzowie Top of the Top byli bezwzględni. Przewijały się oskarżenia o nieczytelny wokal i brak energii na scenie - to były główne punkty krytyki. "Nic nie zrozumiałam, albo źle śpiewał, albo nagłośnienie żadne" - pisali internauci. "Słabe to było", "Coś kiepsko mu poszło", "Beznadzieja" - taki ton dominował w komentarzach pod wpisami festiwalu.
Część fanów próbowała bronić artysty, sugerując problemy techniczne podczas transmisji na żywo. Jednak większość nie dała się przekonać - ocena była jednoznaczna. Według widzów, niezależnie od przyczyny, efekt był rozczarowujący.
Czy to wina transmisji, czy dyspozycji?
Odpowiedź na to pytanie dzieli fanów. Jedni wskazują na potencjalne patałachy z nagłośnieniem - na festiwalach na żywo to zdarzenie częste. Inni uparcie twierdzą, że to po prostu słaby dzień wokalisty. Jedno jest pewne: gdy publiczność przed telewizorami mówi "nic nie zrozumiałam", to oznacza, że coś się skompletnie nie udało.
Błażej Król będzie miał szansę na rehabilitację, ale drugi dzień Top of the Top na pewno nie będzie dla niego wspomnianym z przyjemnością. A to dopiero początek festiwalu - przed nami jeszcze wiele godzin i wiele okazji do lepszych (lub gorszych) momentów.

