Kuba Badach stoi na scenie, publiczność klaska na stojąco - a słowa, które śpiewa, wymyśliła jego żona. Muzyk sam to potwierdził po opolskim koncercie.
Aleksandra Kwaśniewska i Kuba Badach od lat tworzą razem muzykę. Ona pisze teksty, on komponuje i śpiewa. Brzmi jak idealne partnerstwo - i najwyraźniej tak właśnie jest.
Co Badach powiedział po Opolu?
Po koncercie podczas 63. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej dziennikarz Plejady zapytał artystę, czy każdy wokalista powinien pisać własne teksty. Badach odpowiedział bez owijania w bawełnę: nie, jeśli ktoś inny robi to lepiej.
"Ja staję po stronie fachowców. Uważam, że jeżeli ktoś ma łatwość w posługiwaniu się materią muzyczną i potrafi pisać piosenki, potrafi składać dźwięki, no to niech to robi" - powiedział w rozmowie z Plejadą.
A potem dodał rzecz, która rozbroiła wszystkich słuchających. Przyznał, że sam talentu do pisania tekstów zwyczajnie nie ma - i dlatego to pole należy do Oli.
"Ja nie mam talentu do tkania słów w taki sposób, jak na przykład robi to moja żona. Więc z radością oddaję jej to pole, bo po prostu ona przynosi coś, co jest uzupełnieniem tych dźwięków, które ja wymyśliłem i sprawia, że całość idzie kilka szczebelków wyżej" - zachwycał się jej talentem.
Para, której naprawdę nie ma co zazdrościć - tylko podziwiać
Badach i Kwaśniewska od lat konsekwentnie omijają plotkarskie łamy. Nie ma u nich kryzysów, przecieków ani dramatycznych postów o "trudnym czasie". Zamiast tego - wspólna praca i wzajemny szacunek do umiejętności drugiej osoby.
To rzadkość w show-biznesie, gdzie małżeńskie współprace częściej kończą się wojną w mediach niż płytą z dobrymi recenzjami.
Kuba Badach sam mówi, że Aleksandra "sprawia, że całość idzie kilka szczebelków wyżej". Trudno o lepszy komplement od kogoś, kto spędza z tobą i życie, i studio nagraniowe.
Czy to przepis na udany związek, czy po prostu rzadki przypadek, że dwoje ludzi naprawdę się uzupełnia? Napiszcie w komentarzach, co myślicie.




