Anna Lewandowska przyznała się do kulinarnego grzechu w Ameryce. Mimo że od lat eliminuje z diety nabiał i gluten, w Chicago nie wytrzymała — skosztowała tradycyjnych polskich pierogów prosto z lokalnej knajpki.
Nawet fitness guru czasem ulegają pokusie
Za oceanem robi się trudniej. Anna Lewandowska, która przez lata budowała wizerunek nieugięcia purystki zdrowego żywienia, tym razem wyłamała się z własnych zasad. W Chicago, gdzie niedawno zamieszkała z mężem Robertem i córkami Klarą (9 lat) i Laurą (6 lat), po transferze kapitana reprezentacji Polski do Chicago Fire, celebrytka postanowiła sobie pozwolić.
Wszystko przez znajomą fotografkę, która przywieziła jej paczkę prosto z polskiej restauracji. Pierogi w Ameryce - to był strzał w dziesiątkę nostalgi. Ania nie tylko spróbowała, ale zrobiła z tego całą relację na Instagramie, niemal na oczach swoich obserwatorów.
'Nie jem normalnie laktozy, ale słuchajcie - pycha'
Cytat Anny brzmi jak wyznanie winy przed sądem fitness influencerów. "Fotografka przywiozła mi polskie pierogi dla moich dzieciaków. Pierogi. Słuchajcie, polskie pierogi w Chicago - podobno jest kilka takich miejsc, które robią pierogi. Świeżutkie, cieplutkie, jeszcze ciepłe dostaliśmy dzisiaj od Ani fotografki" - relacjonowała na Instagramie.
A potem ten moment: "Nie jem normalnie laktozy, ale słuchajcie, pycha. Hmm... Aż zatęskniłam za Polską". Każde słowo brzmiało jak pozwolenie sobie na chwilę słabości. Dzieci dostały pierogi. Anna też sobie wzięła. I była szczęśliwa.
Amerykańska emigracja zmienia nawet najzdyscyplinowanych
Transfery sportowe to zawsze rewolucja dla całych rodzin. Robert Lewandowski zmienił Barcelonę na Chicago, a Anna musiała przebudować całą swoją działalność biznesową na nowy kontynent. Zajęcia fitness online, kosmetyki, coaching - wszystko na nowych warunkach.
I właśnie wtedy przychodzi znajoma fotografka z piernikami z rodzinnej knajpki. Polska wódka by tu nie była - ale pierogi to coś innego. To nie tylko jedzenie, to emocja. To tęsknota za Warszawą pakowana w ciepłe ciasto.
Co dalej? Czy to początek końca diety zero-laktozy czy tylko chwilowa słabość? Fani pewnie mają już teorię - "Skoro Robert dostał pozwolenie na kebaba, to Anna może mieć pierogi". Sprawiedliwie.
Za to wiadomo jedno: w Stanach Zjednoczonych polskie smaki wciąż działają jak magnes. Nawet na fitness guru.


