Bartosz Kurek zadzwonił do Anny z bzdurną wymówką - potrzebny autograf na koszulce dla córki kolegi. Kłamstwo? Tak, ale to kłamstwo zaprowadziło go do żony. Siatkarze po raz pierwszy razem pojawili się w śniadaniówce TVN i opowiedzieli całą prawdę o tym, jak się poznali.
Podstęp zamiast przypadku
Bartosz Kurek i Anna Kurek to jedna z najpopularniejszych par polskiego sportu. Ale historia ich poznania brzmi jak scenariusz filmowy - pełna sprytnych manewrów i szczęśliwych zbiegów okoliczności. Kapitan reprezentacji Polski wymyślił sobie, że musi mieć autograf od siatkarki. Tylko że naprawdę nie chodziło mu o koszulkę.
"Byłem na zgrupowaniu w Szczyrku i pewnego dnia ktoś do mnie dzwoni i przedstawia się: hej, to Bartek Kurek, mam taką sprawę, bo potrzebuję koszulkę twoją z autografem dla córki kolegi" - opowiadał siatkarz w "Dzień Dobry TVN". Anna chciała wysłać paczkę pocztą. Bartek odmówił. Jego planem było spotkanie na żywo.
Od kawy do małżeństwa
Kiedy wreszcie się spotkali, Anna szybko złapała grę. "Spotkaliśmy się pewnego popołudnia niedzielnego i oczywiście przekazałam tę koszulkę i mówię: do widzenia. Natomiast Bartek bardzo chciał się odwdzięczyć, więc zaprosił mnie na kawę, no i poszliśmy na tą kawę" - wspominała w śniadaniówce.
Z tamtej kawy zrobiło się ponad dekadę wspólnego życia. Para pojawiła się w telewizji z okazji 6. rocznicy ślubu i nie szczędziła szczegółów na temat tego, jak udało im się utrzymać związek w czasach, gdy oboje pracowali na poziomie międzynarodowym.
Rozmowy zamiast ukrywania problemów
Bartosz przyznał, że w ich domu obowiązuje zasada otwartej komunikacji. "Ania to jest u nas ta osoba mocno stąpająca po ziemi, ja jestem gadułą, jestem takim gościem, tak wychowanym przez moją mamę, że jeżeli mamy jakieś nieporozumienie, to trzeba na ten temat gadać" - mówił siatkarze.
Anna dodała, że przez 6 lat zrezygnowała z zawodowego grania, aby towarzyszyć mężowi w zagranicznych kontraktach. Jednak stanowczo sprzeciwia się określeniu tej decyzji mianem "poświęcenia". "Faktycznie zrezygnowałam z grania po to, żebyśmy byli razem, ale ja też nie lubię tego określenia 'poświęcenie', bo to stawia Bartka w takiej sytuacji, że on musi mi się odwdzięczyć, że jest mi coś winien. Postawiałam na nas, na rodzinę po prostu" - wyjaśniła w śniadaniówce.
Razem w Japonii
Okazja do wspólnej pracy pojawiła się, gdy oboje trafili do Japonii. Klub Bartka zaangażował się w pomoc - dla Anny znalazł drużynę, w której mogła grać. "Zdecydowałam się wrócić do gry w Nysie, ponieważ nadarzyła się taka okazja. Potem Tokio, też klub Bartka wyszedł z taką pomocą, że zorganizowali po prostu drużynę, w której mogłam wziąć udział i grać, no i gramy razem tak naprawdę" - mówiła siatkarka.
Wyznania Kurków pokazują, że za kulisami sportowego świata pracuje dużo więcej niż tylko talent i determinacja. To komunikacja, kompromisy i gotowość do wspólnego budowania planu na życie.




