Adrian Szymaniak miał 39 lat, glejakiem IV stopnia i zaraźliwą nadzieję. Przegrał walkę 5 września - a dzisiaj TVN przywołał jego ostatnie rozmowy z publiczności. To był ten sam mężczyzna, który przed miesiącami siadał na kanapie śniadaniówki, by mówić o chemioterapii, operacjach, TTFields - i jak to wszystko wygląda w domu, przy dzieciach, obok żony Anity.
Pożegnanie w telewizji, którą Adrian znał
W niedzielnym wydaniu 'Dzień dobry TVN' dziennikarze program uczcili pamięć uczestnika 'Ślubu od pierwszego wejrzenia' z trzeciej edycji. Archiwalne materiały, w których Adrian i Anita opowiadali o chorobie i leczeniu, nabrały zupełnie nowego znaczenia. To nie były już relacje z bieżącej walki - to były ostatnie słowa człowieka, który kilka dni później przestał być.
Adrian Szymaniak i Anita Szydłowska pojawiili się na kanapie śniadaniówki wielokrotnie. Za każdym razem przynosili szczerość, którą rzadko widać w telewizji. Mówili o strachu, ale też o tym, co dzieje się między chemią a domem - o normalności, którą próbują uratować dla siebie i dla dwójki dzieci.
Wspomnienia znajomych, które wciąż bolą
Zanim DDTVN wyemitowała materiał pośmiertny, internet zalały wspomnienia współuczestników z programu. Robert Żuchowski z szóstej edycji napisał: Byłeś dzielny, stary! Takiego Cię zapamiętam. Karol Maciesz opublikował zdjęcie z wesela Adriana: Tak Cię zapamiętam. Do zobaczenia.
Najprzeraźliwszy był wpis przyjaciela - Łukasza Darlaka, który wcześniej nagrywa na ślubie 39-latka. Pisał o kawie, o ploteczkach, o tym, że nie zdążą już posiedzieć razem w Bydgoszczy. Będę Cię pamiętał takiego, jakiego widziałem Cię wtedy na ślubie - szczęśliwego, uśmiechniętego i pełnego nadziei.
Te słowa, napisane w pośpiechu żałoby, teraz brzmią jak wiadomość od kogoś, kto wiedział coś, czego my nie chcieliśmy wiedzieć.
Glejak IV stopnia. Lipiec 2025, wrzesień 2026
Diagnoza przyszła niespodziewanie, ale Adrian od razu wybrał drogę, którą wybiera mało kto - całkowitą przejrzystość. Operacja, radioterapia, chemioterapia, TTFields (nowoczesne terapie elektryczne). Każdy etap opowiadał publicznie, jakby chciał pokazać, że choroba nie jest czymś do ukrywania.
Rodzina i przyjaciele wspierali go przez miesiące. Ale 5 września 2026 roku przegrał. Oświadczenie rodziny zawierało prośbę o ciszę, bliskość i możliwość pożegnania.
Co mówią archiwalne materiały
Teraz, gdy DDTVN emituje te rozmowy z kanapki śniadaniówki, każda wypowiedź Adriana ma inny ciężar. To nie były już intymne rozważania człowieka walczącego z nowotworem - to są ostatnie publiczne słowa kogoś, kto wiedział, że czas się kończy.
Program uczcił jego pamięć, ale nie jako sensacji czy dramatu - jako człowieka, który aż do końca nie bał się być sobą przed kamerą.
Co na to fani? W mediach społecznościowych pojawiają się kolejne wspomnienia, a każde z nich brzmi jak do zobaczenia kiedyś.









