Soyka umarł sam w hotelu. Rok po tragedii wyszła straszna prawda

PLOTUCH

W skrócie

W skrócie

Rok temu Stanisław Soyka miał zaśpiewać na Top of the Top Sopot Festival. Nigdy nie wrócił na scenę. Właśnie ujawniono, co się działo w Sopocie tego feralnego wieczoru - i to przeraża.

Ostatnia próba przed koncertem

Ostatnia próba przed koncertem

Stanisław Soyka stał na scenie podczas próby do koncertu TVN "Top of the Top Sopot Festival". Miał zaśpiewać swoje największe hity - "Tolerancję", "Absolutnie nic", "Cud niepamięci", "Życie to krótki sen".

Chaos za kulisami festiwalu

Chaos za kulisami festiwalu

Na początku koncertu organizatorzy nie wiedzieli, że Soyka zmarł. Krążyły tylko półprawdy - że "gorzej się czuje", że "źle się poczuł".

Solidarność artystów

Solidarność artystów

Kiedy prowadzący festiwalu poinformowali publiczność o tragedii, nikt nie potrafił uwierzyć w to, co usłyszał. Zebrani artyści postanowili wspólnie zaśpiewać "Tolerancję" - utwór Stanisława Soyki.

„. Miał zaśpiewać swoje największe hity -"

Czytaj cały artykuł

Pełna historia na plotuch.pl

CZYTAJ →