Hanna Żudziewicz siedem razy wygrywała 'Tańca z gwiazdami' razem z mężem Jackiem Jeschke, ale tym razem postanowiła zrobić sobie przerwę od parkietu. Zmęczenie? Nie do końca - to coś głębszego.
Hanna Żudziewicz potrzebuje odpoczynku od konkurencji
Hanna Żudziewicz już od ponad dziesięciu lat jest twarzą 'Tańca z gwiazdami'. Razem z mężem Jackiem Jeschke sięgnęli po Kryształową Kulę aż sześciokrotnie - nikt w polskiej wersji show nie ma takiego dorobku. Tym razem jednak pary nie będzie na parkiecie. Decyzja o przerwie padła już kilka tygodni temu, a sama 35-latka właśnie wyjaśniła dlaczego.
"Ja na ostatnie cztery edycje zrobiłam jedną. Ja generalnie robię często te przerwy, bo tak po prostu potrzebuję też do funkcjonowania" - powiedziała Żudziewicz w rozmowie z "Faktem". Fanów nie brakuje rozczarowania jej nieobecnością, ale tancerka nie czuje się winna. Przeciwnie - czuje ulgę.
Psychiczny koszt zwycięstwa
Tancerka nie ukrywa, że rywalizacja w show to nie tylko wyzwanie fizyczne. Kiedy dostaje partnera, czuje ogromną odpowiedzialność za każdy krok. "Ja się bardzo przejmuję, na maksa. Ja tak zawsze chcę dobrze, a w każdym tańcu jest tak, że tu coś nie wyjdzie, zawsze może być lepiej" - oceniła w tym samym wywiadzie.
To właśnie ten rodzaj presji - nie zmęczenie fizyczne, lecz emocjonalne - skłonił ją do decyzji o odpoczynku. "Pamiętam jak już podjęliśmy tę decyzję, że robimy przerwę, to też była taka ulga, dobra to już podjęliśmy, jest 'stop'" - przyznał Jacek Jeschke.
Para znowu się połączyła
Maż Hanny Żudziewicz pozostał w programie, ale w zupełnie innej roli - zajmuje się choreografią. Dzięki temu para ma znacznie więcej czasu dla siebie. "Teraz sobie gdzieś pojedziemy na dwa, trzy dni, sobie zrobimy odpoczynek od tego, żeby uspokoić głowę, zmienić otoczenie, miejsce, zainspirować się też, bo ten program wyciska z nas nie tylko fizycznie, ale też mentalnie" - podsumował tancerz.
Czy to oznacza powrót Hanny do 'Tańca z gwiazdami'? Żudziewicz nie wyklucza tego. Jej przerwa to jednak sygnał, że nawet najlepsi mają swoje granice. A może to właśnie tajemnica ich sukcesów - umiejętność powiedzenia sobie "stop" w odpowiednim momencie?




