Ostatni wpis na Instagramie - 2 lipca. Konferencja po przegranej - pełna rezygnacji. Od tamtej pory Iga Świątek nie odezwała się do fanów ani słowem.
Co powiedziała Świątek po Wimbledonie?
Na konferencji po odpadnięciu z Wimbledonu 4 lipca Iga Świątek wypowiedziała zdanie, które natychmiast zelektryzowało środowisko tenisowe. Jak relacjonował Artur Gac dla Interia Sport, tenisistka oznajmiła wprost: "Szczerze mówiąc wyniki przestały mnie już obchodzić. Byłam na nich tak bardzo skupiona, że trudno tak dalej funkcjonować. Dlatego naprawdę staram się po prostu odpuścić. Nie osiągam dobrych wyników, więc nie będę ich od siebie oczekiwać, skoro ich nie ma".
Brzmi jak ktoś, kto jest na skraju wyczerpania - nie fizycznego, ale psychicznego. Na korcie podczas meczu z Alexandrą Ealą Świątek pokazywała intensywne emocje przy każdym błędzie. Po meczu - zupełna pustka.
A potem cisza. Żadnego posta z podziękowaniami dla fanów, żadnej relacji, żadnego sygnału życia. Zazwyczaj Iga odzywała się nawet po słabszych wynikach - tym razem milczenie przeciąga się w sposób, którego jej kibice nie pamiętają.
Eksperci i Radwańska: coś tu wyraźnie nie gra
Eksperci tenisowi BBC z podcastu "The Tennis Podcast" - Dawid Law i Catherine Whitaker - nie owijają w bawełnę. Law stwierdził, że w stylu gry Świątek podobno nie sposób rozpoznać dawnej Igi. Whitaker poszła dalej: "Martwiłam się, bo to smutne, że tak łatwo pogodziła się z porażką i ze swoim miejscem w świecie tenisa, mówiąc, że nie ma prawa oczekiwać od siebie więcej. Ona przecież wciąż jest taka młoda. Wydaje mi się, że jest strasznie zagubiona". Law z kolei zastanawiał się głośno, czy problemem są metody treningowe, czy może ludzie w otoczeniu tenisistki.
Agnieszka Radwańska w rozmowie z Interią przyznała, że oglądanie Igi wywołuje u niej niepokój rodem z własnych najtrudniejszych lat kariery. "Widząc Igę na korcie, czasem mam aż wręcz dreszcze, bo powracam do swoich lat i momentów, gdzie nie szło. Na treningu było okej, ale na mecz to się w ogóle nie przekładało" - powiedziała.
Sama Świątek, zapytana o trudny okres, odpowiedziała z wyraźną goryczą, że podczas wielu meczów "grała głupio i źle taktycznie". Dodała też, że "to nie jest tak, że tylko ona ma takie wyzwania" w świecie tenisa - jakby szukała dla siebie kontekstu, który przyniesie ulgę.
Problem w tym, że brak wyrozumiałości dla samej siebie słychać w każdym zdaniu. I fani to czują.
Co teraz? Świątek zapowiedziała, że chce "zaufać procesowi" - ale komentujący na jej profilu są coraz mniej cierpliwi. Martwią się. I trudno się dziwić - taka cisza od niej to coś nowego. Co myślicie - Iga potrzebuje przerwy, czy kogoś, kto naprawdę ją rozumie? Piszcie w komentarzach.



