Edyta Górniak stała w Opolu ze łzami w oczach i śpiewała 'To nie ja'. Rok 1994. Trzydzieści jeden lat temu. My, redakcja Plotucha, siedzimy przy kawie i zadajemy sobie jedno pytanie: czy największy głos w historii polskiego popu naprawdę nie ma nam już nic nowego do powiedzenia?
Płyta z coverami to nie comeback
W listopadzie 2024 roku Edyta Górniak wydała album „My Favourite Winter" - pierwszy krążek od dwunastu lat. Brzmi jak wielki powrót, prawda? Tylko że na tej płycie nie ma ani jednego nowego, oryginalnego utworu. Same świąteczne klasyki w jej wykonaniu. Piękne, owszem. Ale to cover album, nie nowy rozdział artystyczny. Dwanaście lat ciszy, a na koniec - kolędy.
Nie mówimy, że to zły album. Mówimy, że to za mało jak na artystkę tej klasy.
Opole 2025: pożegnanie czy ucieczka?
W czerwcu 2025 roku Górniak wystąpiła na festiwalu w Opolu i publicznie ogłosiła, że to jej ostatni raz na tej scenie. Powiedziała dziennikarzom, że był to dla niej koniec pewnego etapu. Zaśpiewała „To nie ja" - przebój z Eurowizji 1994 - i wzruszyła się do łez.
Naszym zdaniem to był piękny moment. Ale też symptomatyczny. Bo kiedy artystka żegna się z najważniejszym festiwalem w Polsce, śpiewając hit sprzed ponad trzydziestu lat - coś tu mówi samo za siebie.
Jednocześnie w tym samym wywiadzie dla dziennikarzy Górniak przyznała wprost: nie myśli o nagraniu nowego albumu studyjnego. Chce skupić się na pojedynczych produkcjach. Doceniamy szczerość. Ale trochę boli.
30-lecie „Dotyku" zamiast nowego rozdziału
W 2025 roku media żyły wywiadem z okazji trzydziestolecia albumu „Dotyk". Górniak wracała do emocji związanych z premierą tej płyty, opowiadała, co tamten czas dla niej znaczył. Piękna nostalgia. Tylko że branża muzyczna żyje do przodu, nie do tyłu.
I nie, to nie jest złośliwość. To smutek.
Sylwester, Torwar i pojedyncze gale - to nie jest kariera studyjna
W 2025 roku Górniak wystąpiła jako gość specjalny na koncercie Pawbeats Orchestra na Torwarze, gdzie zaśpiewała „Kolorowy wiatr". Zapowiadano też jej udział w Sylwestrowej Mocy Przebojów Polsatu w Toruniu - 31 grudnia o 19:45 na Rynku Staromiejskim. Koncerty są, obecność jest, głos - jak zawsze - jest.
Ale między festiwalami, galami i sylwestrami nie ma nowych piosenek. Nie ma albumu studyjnego z oryginalnym materiałem wydanego w ostatnich latach - żadne polskie źródło takiego faktu nie odnotowało.
Naszym zdaniem: Polska zasługuje na nową Edytę
Edyta Górniak ma jeden z najpiękniejszych głosów, jakie ten kraj wydał. To nie opinia - to fakt potwierdzony trzydziestoma latami kariery i Eurowizją. Właśnie dlatego piszemy ten tekst.
Bo kiedy artystka tej klasy przez lata nie nagrywa nowego materiału studyjnego, a zamiast tego żegna się z festiwalami i świętuje rocznice - mamy prawo zapytać: dlaczego? Co się stało? Gdzie jest nowa Edyta?
Nie chcemy kolejnych coverów. Nie chcemy nostalgicznych powrotów do 1994 roku. Chcemy nowej płyty. Oryginalnej. Śmiałej. Takiej, która znowu zmieni oblicze polskiego popu - tak jak kiedyś zmieniał je „Dotyk".
Edo, jeśli to czytasz: Polska czeka.