Doda potrafi w ciągu jednego roku wydać album, wyjść z wywiadu na żywo, dostać wyrok sądowy i wrócić na okładki silniejsza niż przed. Naszym zdaniem to nie jest przypadek. To system.

Zacznijmy od tego, co bezsporne

Dorota Rabczewska weszła na scenę na początku XXI wieku i przez ćwierć wieku nie zniknęła z pierwszych stron. To samo w sobie jest wyczynem, którego nie powtórzył prawie nikt w polskim popie. Nie mówimy tu o przetrwaniu - mówimy o permanentnej obecności w debacie publicznej, niezależnie od tego, czy akurat sprzedaje płyty, czy sądzi się z byłym mężem.

W październiku 2022 ukazał się album "Aquaria" z singlem "Wodospady". Kilka dni wcześniej Doda wyszła ze studia w połowie wywiadu u Kuby Wojewódzkiego - Wojewódzki opublikował potem pełną transkrypcję rozmowy. Efekt? O albumie mówiła cała Polska. Czy to był przypadek? Naszym zdaniem - niekoniecznie.

Problem polega na tym, że chaos zaczął ją wyprzedzać

W marcu 2024 zapadł nieprawomocny wyrok skazujący Dodę na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz grzywnę 100 tysięcy złotych. W 2025 Główny Inspektorat Farmaceutyczny złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie promocji suplementów diety - i w tym samym roku Doda dostała nominację do Bzdury Roku za wypowiedzi o chorobach tarczycy i Hashimoto.

To już nie jest wizerunek zbuntowanej gwiazdy, która mówi co myśli. To seria decyzji, które - naszym zdaniem - zaczynają ciążyć nawet lojalnym fanom. Kampania "Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję", w której Doda wzięła udział w 2023 roku jako ambasadorka, pokazała, że potrafi użyć swojej rozpoznawalności do czegoś ważnego. Tym bardziej boli, gdy kilkanaście miesięcy później ta sama twarz stoi za komunikatami, które lekarze i naukowcy wprost nazywają szkodliwymi.

Nasz werdykt - bez lukru

Doda jest prawdopodobnie najlepszą w Polsce specjalistką od bycia Dodą. Zna swoje narzędzia, zna swój rynek, wie, kiedy krzyknąć i kiedy milczeć. Przez dwadzieścia pięć lat udowodniła, że polska publiczność wybacza jej więcej niż komukolwiek innemu.

Ale naszym zdaniem zbliża się moment, w którym ilość kontrowersji przestanie nakręcać maszynę, a zacznie ją zatykać. Wyrok sądowy to nie jest PR. Nominacja do Bzdury Roku za medyczne nonsensy to nie jest bunt - to odpowiedzialność wobec ludzi, którzy naprawdę chorują na Hashimoto i szukają odpowiedzi.

Czy Doda to potrafi przepracować? Nie wiemy. Ale obserwujemy uważnie - i szczerze mówiąc, wciąż kibicujemy, żeby znowu nas zaskoczyła. Tym razem w dobrą stronę.