Mamy z tym problem. Nie z Anną Lewandowską jako osobą - z tym, jak polska prasa traktuje jej biznes. Albo go ignoruje, albo fetyszyzuje. Czas powiedzieć coś konkretnego.
Blog w 2013, imperium w 2025 - to nie był przypadek
W 2013 roku Anna Lewandowska uruchomiła bloga Healthy Plan by Ann. Brzmi skromnie. Ale to był pierwszy krok przemyślanej układanki - nie influencerski kaprys, lecz baza pod coś większego. Trzy lata później, w 2016 roku, powstała spółka HPBA i marka Foods by Ann. W marcu 2018 roku weszła aplikacja Diet & Training by Ann. Do kwietnia 2023 roku pobrało ją 3,8 miliona użytkowników. To nie są liczby z sufitu - to dane z Wikipedii i oficjalnych stron marki.
Naszym zdaniem jedno jest bezsporne: Lewandowska zbudowała coś rzadkiego w polskim show-biznesie. Produkt, który działa bez niej na scenie. Możesz pobrać apkę o trzeciej w nocy i nigdzie nie ma Anny z mikrofonem. To jest różnica między marką a influencerem.
Zamknięcie centrum w Warszawie to nie był upadek
We wrześniu 2023 roku Lewandowska ogłosiła zamknięcie Healthy Center by Ann w Warszawie. Część mediów napisała o tym jak o klęsce. My uważamy, że to było coś zupełnie innego.
Fizyczne centrum wellness w Polsce w 2023 roku - po pandemii, przy rosnących kosztach najmu i energii - to nie jest łatwy biznes dla nikogo. Lewandowska przeniosła zespół do Palm Studio zamiast ciągnąć coś, co przestało się spinać. To decyzja menedżerska, nie kapitulacja. Każdy, kto prowadził kiedykolwiek jakikolwiek biznes, wie, że zamknięcie jednej linii i przeniesienie zasobów to często mądrzejszy ruch niż trwanie przy szyldzie dla prestiżu.
A marka? W maju 2025 roku strona HPBA nadal działa, publikuje treści, Healthy Plan by Ann funkcjonuje. Nikt nie zgasił świateł.
Problem, który mamy z całą tą rozmową
Polska dyskusja o biznesie Lewandowskiej kręci się wokół jednego pytania: czy zarobiłaby tyle samo bez nazwiska Roberta? To pytanie jest uczciwe - ale odpowiedź na nie niczego nie zmienia w ocenie tego, co zbudowała.
Nazwisko otworzyło drzwi. Ale 3,8 miliona pobrań aplikacji, wiele aktywnych marek w obszarze wellbeing i ponad dekada konsekwentnej działalności - tego nie kupujesz samym nazwiskiem. To wymaga struktury, zespołu i produktu, z którego ludzie chcą korzystać.
Naszym zdaniem Lewandowska jest w Polsce niedoceniana jako przedsiębiorczyni właśnie dlatego, że jest zbyt ładna i postrzegana przede wszystkim jako żona piłkarza. Gdyby była brzydszym facetem z Poznania i zbudowałaby aplikację z 3,8 miliona użytkowników, dostałaby okładkę Forbesa bez dyskusji.
Co nas naprawdę niepokoi
Jest jedna rzecz, o której warto powiedzieć głośno. Lewandowska buduje markę na zdrowym stylu życia, diecie i wyglądzie. To rynek, który żeruje na niepewności kobiet co do własnego ciała. Nie mówimy, że ona to robi złośliwie - nie ma na to żadnych dowodów. Ale każda marka w tym segmencie powinna być czytana z pewną dozą krytycyzmu.
Aplikacja, zdrowa żywność, plany dietetyczne - to produkty, które sprzedają obietnicę. I tu leży odpowiedzialność, której żaden PR nie zastąpi.
Nie rozgrzeszamy, nie potępiamy. Mówimy tylko: patrz na to z otwartymi oczami. Bo Lewandowska zbudowała coś realnego - i właśnie dlatego warto zadawać jej realne pytania.
