Piotr Cugowski patrzy na branżę, którą zna od pokoleń, i mówi to, czego nikt nie chce słyszeć. W rozmowie dla 'I Rock You Very Much!' przyznał bez owijania - gdyby miał teraz zaczynać karierę, nie chciałby debiutować w dzisiejszych warunkach.
Piotr Cugowski o początkach w nowoczesnej muzyce
Syn legendy Krzysztofa Cugowskiego przez dekady obserwuje, jak zmienia się świat muzyki. Najpierw jako wokalista zespołu Bracia razem z Wojciechem Cugowskim, później jako solista - zawsze miał miejsce w pierwszym rzędzie do obserwacji transformacji branży. I to, co widzi, wcale mu się nie podoba.
Każdy błąd widzą wszyscy
Cugowski wyjaśnił w rozmowie dla 'I Rock You Very Much!', jaki jest jego główny problem z dzisiejszymi warunkami dla debiutantów. Nie chodzi mu o konkurencję czy trudność dotarcia do słuchaczy - problem jest bardziej fundamentalny. "To nie jest dobre dla kogoś, kto startuje, bo każdy ma prawo popełniać pewne błędy, zwłaszcza w młodym wieku, a te wszechobecne komentarze nie są niczym dobrym" - powiedział wprost.
Część problemu to, według muzyka, natychmiastowa publiczna ocena każdego kroku. Zanim początkujący artysta zdąży nabrać doświadczenia, społeczność już go osądza. Zanim nauczy się panować nad głosem, formą czy sceną - już ma hejt pod każdym postem.
Zawsze był tym nowym pokoleniem
Cugowski zaznaczył jednak, że nie odbiera zapału młodym talentom. Sam kiedyś był "nowym pokoleniem" i pamiętał, jak to było. Dziś obserwuje, że młodsi wykonawcy potrafią jakoś funkcjonować w warunkach, które jemu samemu wydają się zbyt surowe. "Ja zawsze byłem tym nowym pokoleniem, tak to czuwałem i tak byłem też traktowany. I nie wiadomo, kiedy to się stało - już nie jestem najmłodszym pokoleniem, ale absolutnie z tego powodu nie narzekam" - wyznał.
Muzyk powrócił też do swoich wcześniejszych obserwacji rynku muzycznego. Pierwsze sygnały zmian dostrzegł już przy swojej pierwszej solowej płycie, choć wtedy nie chciał tego do pełna zaakceptować. Teraz widzi, że transformacja była nieunikniona.
Co sądzisz - Cugowski ma rację?
Młode gwiazdy mają rzeczywiście trudniej niż pokolenie przed nimi? Czy to tylko nostalgicna wizja starszego kolegi z branży?




