Tomasz Organek wziął się za argumenty przeciwników dopłat ZUS dla artystów i rozłożył je spokojnie, punkt po punkcie. Przy okazji wyraźnie odciął się od celebrytów, którzy jego zdaniem nie reprezentują tego, o czym mówi, czyli kultury jako fundamentu narodu.
Mem wyśmiewa tę nieoczekiwaną sytuację: muzyk tłumaczy ekonomię lepiej niż niejeden komentator, a przy okazji sam odcina się od połowy show-biznesu. To trochę jak na weselu wstać i powiedzieć: 'Szanuję małżeństwo, ale nie tych konkretnych gości przy stole'.
Fair wobec Organka, bo teza jest poważna. Śmieszne, bo ZUS jako temat filozoficzny to jednak poziom, którego nikt nie zamawiał.
[Czytaj więcej na Plotuch.pl](#)

