Viki Gabor po długim milczeniu stanęła przed publicznością TVP i... no właśnie. Jedni bili brawo, drudzy pochylili głowy nad napisami. Bo jak to w polskim internecie bywa, zanim ocenisz, czy ktoś ma talent, najpierw sprawdzasz czy śpiewa po polsku, angielsku, czy w trzecim języku, który sam wymyślił na scenie.
Mem trafia w serce każdej Polki, która zna to uczucie: siedzisz, słuchasz, kiwasz głową w rytm, a po chwili pytasz sąsiadkę "ale o czym to jest?". Viki nie ma z nami złych intencji. Po prostu wymowa to osobna bajka, a powrót na scenę to odwaga, którą należy docenić, nawet jeśli tekst piosenki dotarł osobnym transportem.
Fair jest fair: wróciła, zaśpiewała, podzieliła Polskę. To już jest jakiś talent.
👉 Więcej na Plotuch.pl




