Wojtek miał skończyć karierę. Marina miała dostać wreszcie swój czas. Plany się posypały - i to dosłownie po trzech miesiącach.
Marina Łuczenko-Szczęsna ma 36 lat, płytę na koncie, trójkę dzieci i męża, który zamiast przejść na emeryturę, wrócił do Barcelony i zdobył trzy trofea. Plan idealny? Nie do końca.
'Wojtuś to by mnie trzymał w domku'
W wywiadzie dla WP Lifestyle Marina powiedziała wprost, jak wygląda rzeczywistość za zamkniętymi drzwiami. Nie ma tu bajki o partnerskim związku dwojga ambitnych ludzi - jest trzeźwa obserwacja kobiety, która dobrze zna swojego męża. 'Wojtuś to by mnie trzymał w domku. Wojtuś to by chciał, żeby mamusia się zajmowała pociechami' - wyznała artystka.
Wojciech Szczęsny lubi opowiadać w wywiadach, jak zachwyciła go ambicja i niezależność ówczesnej Mariny Łuczenko. Ona sama jednak nie ma złudzeń - między deklaracjami a codziennością bywa przepaść.
Nie jest to zresztą pierwszy raz, gdy Marina mówi o napięciu między karierą a życiem przy boku piłkarza. Przez lata fani spekulowali, że luksus po prostu ją wciągnął i zapomniała o muzyce. Z czasem wyszło na jaw, że za przerwą kryły się poważne problemy zdrowotne - lekarze podobno dawali jej nikłe szanse na powrót do śpiewania. Wróciła jednak: singiel w 2016, album w 2017, kolejny trzy lata później.
Emerytura Wojtka, która nie nastąpiła
Dwa lata temu Szczęsny ogłosił koniec kariery. Marina - jak sama przyznała w rozmowie z WP - myślała, że nadchodzi w końcu jej czas. Szybko się okazało, że Barcelona ma inne plany. 'No, jest Wojtek, który zakończył karierę, a po trzech miesiącach wrócił i zdobył trzy trofea w Barcelonie. No więc o czym my tutaj rozmawiamy?' - stwierdziła.
I dodała coś, co brzmi jak gorzka puenta do tej historii: 'Z jednej strony myślał, że zakończył i teraz będzie mój czas, ale z drugiej strony teraz jest jego czas. Fajnie, że każde z nas ma jakieś ambicje do spełnienia, ale priorytetem są pociechy, a Wojtek cały czas gra'.
Czas spędzony razem jako kompletna rodzina Marina traktuje jak święto - i mówi to bez ironii. Ostatnio wrzuciła na Instagram filmik z wakacji w Turcji z lapidarnym podpisem: 'Rodzinny czas'. Pod postem fani błyskawicznie odpowiedzieli: 'Miłość, miłość', 'Fajna z was para', 'Super jesteście'.
Dwa słowa, setki komentarzy. Marina nie musiała mówić więcej - i chyba o to chodziło.
Czy myślicie, że godzenie kariery z życiem przy boku sportowca to w ogóle realne? Napiszcie w komentarzach.


