Magda Modra i Marek Krupski weszli do Sądu Okręgowego w Warszawie jak obcy sobie ludzie. Ona z dwoma świadkami, on 10 minut później - uśmiechnięty, ale celowo patrząc gdzie indziej. Rozprawa rozwodowa pary, która przez blisko 20 lat uchodzła za jedną z bardziej zgranych w polskim show-biznesie, właśnie się zaczęła.
Lodowata atmosfera na sali sądowej
Magazyn "Bar" i serial "Barwy szczęścia" - to miejsca, gdzie Magda Modra i Marek Krupski budowali swoją legendę. Wspólne aukcje charytatywne, programy śniadaniowe, romantyczne zdjęcia na Instagramie. Para wydawała się niezniszczalna.
Aż do noworocznego koncertu prezydencjego w Filharmonii Szczecińskiej. Według obserwatorów - dokładnie tam pękła fasada. Publika zareagowała chłodno, organizatorzy nie byli zachwyceni, a w mediach społecznościowych pary nie było już widać razem.
"Udawał, że jej nie widzi" - relacja z sądu
Reporter Plotucha był dziś na miejscu. Magda Modra stawiła się na rozprawie około 20 minut przed czasem. Marek Krupski przyszedł 10 minut później - i tu zaczęło się interesujące. Aktor od razu zaczął się uśmiechać do fotoreporterów i dziennikarzy, a swoją żonę - celowo - całkowicie zignorował.
Przed salą sądową między nimi panowała grobowa cisza. On scrollował telefon, ona rozmawiała z koleżankami. Żadnego spojrzenia, żadnego słowa. Para utrzymywała maksymalną odległość.
Kiedy zaczęło się kruszenie
Pozew rozwodowy wpłynął do warszawskiego sądu w zeszłym roku - złożył go sam Marek Krupski. Wcześniej - zaraz po noworocznym koncercie - obserwatorzy zauważyli, że Modra i Krupski przestali się obserwować na mediach społecznościowych. Ze wspólnych profili zniknęły wspólne fotografie.
Blisko 20 lat małżeństwa, które wydawało się być pisane w gwiazdach, praktycznie rozpłynęło się w ciągu kilku miesięcy.
Co dalej?
Rozprawa trwa. Artykuł będzie aktualizowany na bieżąco, gdy tylko poznamy szczegóły dotyczące podziału majątku i warunków rozwodu pary, którą Polacy znali z ekranu od lat.
Co na to internauci? Fani "Barw szczęścia" są zszokowani - do komentarzy piszą, że to była ich ulubiona para na planie.


