Osiemdziesiąt lat i sześćdziesiąt z nich u boku tej samej kobiety. Leszek Miller podsumował je jednym wpisem - bez przemówień, bez partyjnej retoryki, za to z czymś, czego po nim niewielu się spodziewało.
Leszek Miller skończył 80 lat 3 lipca. Zamiast konferencji prasowej - post w social mediach. Krótki, osobisty i zaskakująco ciepły jak na byłego premiera.
57 lat małżeństwa i jedno wyznanie
Miller poznał Aleksandrę, gdy miał 19 lat. Cztery lata później wzięli ślub - i trwają razem do dziś. W jednym z wywiadów przyznał wprost: "Zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia". Brzmi jak scenariusz do serialu, nie jak biografia polityka, który przeżył kilka upadków i więcej skandali.
Para przeszła przez rzeczy, które niszczą większość związków. W 2018 roku stracili jedynego syna, Leszka Millera Juniora. Mimo to zostali razem. Dziś skupiają się na wnuczce - Monice Miller, córce syna.
"Warto było" - co dokładnie napisał
Po urodzinach Miller opublikował podziękowania dla fanów, którzy zasypali go życzeniami. I tu zaczęło się to, o czym mówi teraz cały internet.
"Dziękuję z całego serca wszystkim, którzy przesłali życzenia z okazji rocznicy moich urodzin. 80 lat z tego 60 spędzonych wspólnie z Aleksandrą to szmat czasu" - napisał były premier.
I poszedł dalej: "Tysiące poznanych ludzi, niezliczone spotkania, sukcesy i porażki, chwile, z których jestem dumny, ale też takie, o których najchętniej bym zapomniał".
A potem jedno zdanie, które powtarzają teraz wszyscy: "Wasze życzenia przypomniały mi o tym w najpiękniejszy sposób. Dzięki Wam ten jubileusz stał się dla mnie nie tylko okazją do wspomnień, ale także źródłem wiary, że warto było przeżyć te 80 lat właśnie tak, jak je przeżyłem".
Bez ironii, bez polityki. Po prostu facet, który kończy osiemdziesiątkę i mówi: nie żałuję.
Co na to fani? Komentarze pod wpisem podzieliły się na dwa obozy - ci, którzy wzruszyli się szczerością wyznania, i ci, którzy przypomnieli mu lata rządów. Jedno jest pewne: Miller rzadko kiedy budzi takie emocje poza salą sejmową.




