Dziewięć kopułowych domów, gong tybetański o świcie i wanna w ogródku. Manor House SPA w Chlewiskach nie wygląda jak typowy polski hotel - i właśnie o to chodzi.

Jeszcze trzy lata temu gwiazda lecąca na wellness weekend wsiadała na Okęciu z walizką do Dubaju. Teraz coraz częściej pakuje się w bagażnik i jedzie 120 kilometrów od Warszawy - na Mazowsze, do miejsca, gdzie nie ma basenu z widokiem na wieżowce, ale jest cisza, którą słyszysz.

Kopuły, które przyciągają gwiazdy

Manor House SPA w Chlewiskach otworzyło właśnie nową część kompleksu - dziewięć Domów Kopułowych, każdy z własną nazwą i charakterem. Dom Serca, Dom Wody, Dom Ognia, Dom Ciszy - brzmi jak retreat z Instagrama, ale podobno działa. We wnętrzach naturalne materiały, kamienie półszlachetne i odpowiednio dobrane kolory. Do tego prywatne ogródki i wanny Duo Ofuro - japoński patent na relaks, który polega na moczeniu się w drewnianej balii z gorącą wodą pod gołym niebem.

Centralnym punktem kompleksu jest duża kopuła przeznaczona do jogi, medytacji i koncertów mis tybetańskich. Całość działa w ramach programu Longevity - autorskiej koncepcji właścicieli, skupionej na poprawie jakości snu i regeneracji organizmu. Brzmi jak marketing? Może. Ale obiekty takie jak ten mają teraz pełne obłożenie w weekendy.

Właściciele z medalem od Mazowsza

Grażyna i Jerzy Przemysław Wronowie, którzy stoją za Manor House SPA, odebrali niedawno Medal Pamiątkowy PRO MASOVIA - wyróżnienie przyznawane przez Samorząd Województwa Mazowieckiego osobom zasłużonym dla regionu. To nie byle co, bo medal trafia do rąk rzadko i nieprzypadkowo.

Sam obiekt od lat przyciąga osoby szukające czegoś więcej niż hotelowy pokój z widokiem na parking. Teraz, z nowymi Domami Kopułowymi, robi krok dalej - w stronę slow life, który polskie gwiazdy coraz chętniej pokazują na Stories zamiast zdjęć z lotniskowego duty free.

Czy to nowy trend, który zostanie? Wszystko na to wskazuje. Wellness w Polsce przestał oznaczać basen i saunę przy centrum handlowym. Teraz chodzi o ciszę, rytuały i miejsca, do których się wraca - nie dlatego, że są modne, ale dlatego, że naprawdę działają. Manor House SPA w Chlewiskach celuje dokładnie w to zapotrzebowanie.

Byliście kiedyś w takim miejscu - i czy wolicie krajowe spa czy jednak zagranicę? Piszcie w komentarzach.