Grażyna Bukowska była jedną z najpopularniejszych twarzy Telewizji Polskiej - prowadził 'Wiadomości' i 'Pytanie na śniadanie'. Ale w pewnym momencie zdecydowała, że koniec. Po latach ujawniła, co ją zmusiło do ucieczki z mediów.

# Gwiazda TVP zamknęła drzwi na zawsze

Grażyna Bukowska rozpoczynała swoją karierę zaraz po studiach na Uniwersytecie Warszawskim, pod koniec lat siedemdziesiątych. Wygrała casting na Woronicza - wówczas to było coś. Najpierw prowadziła poranne pasmo, ale przełomem okazały się 'Wiadomości'. Program, który oglądały miliony Polaków. Ona - twarz, która budziła Polskę.

W 2001 roku dołączyła do 'Pytania na śniadanie', gdzie tworzyła duet z Tadeuszem Sznukiem. Towarzyszyły jej tam Agata Młynarska i Jolanta Fajkowska. Wydawało się, że to na zawsze. Że Bukowska to nieodłączna część TVP, jak program główny o dwudziestej.

Zmęczenie formatem, napięcia z kierownictwem

Ale z czasem coś się zmieniło. Bukowska czuła się uwięziona w formacie newsowym - sztywnym, nieznoszącym błędu, wymagającym ciągłego pośpiechu. Jak sama wyznała w 'Dzień Dobry TVN': "One (Młynarska i Fajkowska - przyp. red.) miały dużo więcej swobody, ja byłam osobą z 'Wiadomości', więc musiałam zachowywać format, który był konieczny do newsowego programu, ale bywały takie momenty, kiedy wszystko zbliżało się do tego, że ten format się zawali, bo umrzemy ze śmiechu".

Na decyzję o odejściu nałożyło się kilka czynników. Napięte relacje z przełożonymi, zmęczenie byciem rozpoznawalną, byciem zawsze "na scenie". Medialny zawód to nie tylko błask - to również presja, brak prywatności, konieczność bycia profesjonalną 24/7.

Od newsów do PR-u. I już nie wracam

Bukowska postanowiła zmienić branżę. Przeszła do pracy w public relations - świata bardziej cichego, mniej wymagającego kamery w każdym momencie. Z perspektywy emerytki przyznała, że nie żałuje tego kroku: "Całe życie spędziłam w newsach i nie sądzę, żebym w dzisiejszych newsach mogła się jeszcze jakoś w miarę dobrze poczuć. Z biegiem lat, jak człowiek dojrzewa, to mu się nie chce tak strasznie spieszyć, a w newsach nie ma szans na to, żeby się nie spieszyć, żeby gdzieś tam się pogubić, nie nadążyć. To chyba już nie do końca jest dla mnie".

Dzisiaj Bukowska stroni od mediów. Metamorfoza, którą przeszła na przestrzeni lat, sprawiła, że nie musi się martwić rozpoznawalnością - ta, którą kiedyś dawała jej się we znaki, już jej nie goni. Żyje życiem emerytki, z dystansu obserwując zawirowania telewizyjnego świata, który kiedyś była częścią.

Czy kiedyś wróci przed kamery? Wszystko wskazuje na to, że nie. Niektóre drzwi, gdy się zamknie, pozostają zamknięte na zawsze.