Na końcu 486. odcinka pojawiła się plansza. Żadnej zapowiedzi, żadnego komentarza - tylko kilka zdań pożegnania i cisza.
Widzowie „Chłopaków do wzięcia" dowiedzieli się o wszystkim w niedzielę 7 czerwca - na końcu odcinka, bez ostrzeżenia. Produkcja wyświetliła planszę z napisem: "Z głębokim żalem żegnamy Jarosława 'Filipka', uczestnika serialu 'Chłopaki do wzięcia'". Tyle. Żadnych szczegółów.
Nie wiadomo, kiedy dokładnie zmarł Jarosław „Filipek" ani co było przyczyną jego śmierci. Produkcja nie przekazała żadnych dodatkowych informacji.
Kim był Filipek i dlaczego widzowie go pokochali
Jarosław dołączył do programu w drugiej połowie 2025 roku, w trakcie 26. sezonu. Szybko zyskał sympatię widzów - nie dlatego, że był głośny czy kontrowersyjny, ale właśnie dlatego, że był zwyczajny. Codzienność bez retuszu, domowe sprawy, prywatne trudności opowiadane wprost do kamery.
W materiałach o nim przewijał się wątek poważnych życiowych strat. Opowiadał między innymi o pożarze domu, w którym spłonęły jego rzeczy i pamiątki. Widzowie widzieli w nim kogoś bliskiego - znajomego z sąsiedztwa, nie celebrytę.
To już druga taka wiadomość w ostatnich miesiącach
Śmierć Filipka to kolejny cios dla społeczności skupionej wokół programu. Kilka tygodni temu widzowie musieli pożegnać Roberta Głozaka, który - według informacji podawanych przez media - zmarł 12 kwietnia. Miał 49 lat. Pogrzeb odbył się 18 kwietnia w Kościele Świętego Stanisława Biskupa i Męczennika w Knychówku. Przyczyny jego śmierci również nie podano publicznie.
„Chłopaki do wzięcia" to jeden z tych programów, gdzie widzowie przywiązują się do bohaterów sezon po sezonie. Właśnie dlatego każda taka wiadomość boli bardziej niż w przypadku zwykłej telewizji.
Produkcja na razie milczy. Żadnych oświadczeń, żadnych wyjaśnień - tylko ta jedna plansza. Czy widzowie dowiedzą się czegoś więcej?






